Próba blokady miesięcznicy smoleńskiej jest na rękę rządowi i dostarcza jedynie argumentów za nowym prawem dotyczącym zwoływania zgromadzeń.
Buńczuczne hasła stowarzyszenia Obywatele RP, że „80. miesięcznica smoleńska się nie odbędzie”, próba zakłócenia zgromadzenia, skandaliczne hasła podczas blokady typu: „Niech żyje Jarosław I Cmentarny” oraz „Żądamy ekshumacji kota”, przypominające agresję przeciwników krzyża na Krakowskim Przedmieści z okresu tuż po katastrofie.
Wszystko to potwierdza tylko tezy rządu dotyczące zasadności wprowadzenia nowego prawa ograniczającego prawo do zgromadzeń publicznych, dającego pierwszeństwo imprezom cyklicznym czy państwowym. Przepychanki między zwolennikami i przeciwnikami Prawa i Sprawiedliwości trwały od rana do wieczora.
Kiepska pogoda i mizerna frekwencja nie zwiększyły sympatii do opozycji. Wręcz przeciwnie. Dążenie do konfrontacji, konfliktu, agresja słowna przysparza coraz mniej poparcia tego typu działaniom. Widać, że opozycji zaczyna brakować paliwa. Desperacka próba mobilizacji społeczeństwa przeciwko ekshumacjom, zwłaszcza w chwili, gdy zaczynają wychodzić rażące błędy i zaniedbania ze strony poprzedniego rządu jest zabiegiem chybionym.
Nietrafiona jest także demonstracja w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, zwłaszcza jeśli inicjatorami i uczestnikami takich manifestacji mają być ci, którzy popierali 13 grudnia. Również debata w Europarlamencie, w której mają brać czynny udział europejscy socjaliści, niejednokrotnie otwarcie sympatyzujący z Moskwą, nie jest powodem do chluby dla Platformy czy Nowoczesnej.
Nawet dla osoby niekoniecznie wnikliwej pod względem politycznym czy historycznym, brak jest analogii między czasami stalinizmu, hitleryzmu czy stanu wojennego, a obecną - wolną Polską. Dlatego ciągła retoryku w tym stylu jest samobójcza dla przeciwników PiS i coraz bardziej przypomina terkot zdartej płyty. Jest też dowodem na fakt, że liderom opozycji najzwyczajniej kończą się konstruktywne pomysły.
Tomasz Teluk
