Rafał Ziemkiewicz: Zawieszenie programów Cejrowskiego nie pomoże Libertasowi
Zawieszenie emisji programów Wojciecha Cejrowskiego w TVP i radiowej Trójce uważam za skandal i totalną głupotę. Skandal, ponieważ jest to działanie bezprawne. Wojciech Cejrowski nie jest dziennikarzem, ani kimś innym, kto z definicji nie miałby prawa wystąpić z poparciem dla polityka jak każdy obywatel.
Poza tym, że jest to skandal, to jest to też skrajna głupota. Program "Boso przez świat" jest oglądany przez ogromną liczbę widzów. Gdy widzowie dość brutalnie zostaną poinformowani o zdjęciu programu, bo Cejrowski ma swoje sympatie polityczne jako obywatel, to myślę, że raczej przysporzy mu to fanów niż zaszkodzi.
Czemu ta skandaliczna i głupia decyzja ma służyć kompletnie nie wiem. I o co chodzi zarządowi TVP, też kompletnie nie rozumiem, po prostu nie nadążam za ich sposobem myślenia.
Tezę mówiącą o tym, że swoiste "polowanie na Cejrowskiego" podyktowane jest prowadzeniem przez władze TVP politycznej rozgrywki mającej na celu wspieranie Libertasu, a przez odsunięcie Cejrowskiego osłabiana jest Prawica RP (wyborczy rywal Libertasu), uważam za zbyt daleko posuniętą interpretację.
Gdyby jednak tak było, oznacza to, że takie wspieranie Libertasu jest tak głupie, że partii Ganleya bardziej ono zaszkodzi niż pomoże. Tego typu działanie, czy też inne, promujące na siłę daną partię, budzi raczej ostrożność i niechęć telewidzów wobec tej partii, niż miałoby szkodzić Markowi Jurkowi czy Wojciechowi Cejrowskiemu.
Bronisław Wildstein: Sytuację można było rozwiązać w sposób bardziej cywilizowany
Można przyjąć, że występujący w mediach publicznych dziennikarze nie powinni się angażować w kampanię wyborczą, co już jest działaniem partyjnym. Nawet jeśli program prowadzony przez danego dziennikarza nie dotyczy polityki. Tyle, że powinno to zostać zapisane w kontrakcie. Jeśli natomiast nie ma zapisu w kontrakcie i taka sytuacja zaistnieje, można ją rozwiązać w sposób bardziej cywilizowany, np. odbywając rozmowę i zwracając uwagę na zaistniałą dwuznaczność.
Wtedy dziennikarz taki powinien podjąć decyzję: albo kontynuuje współpracę z mediami publicznymi i rezygnuje z udziału w kampanii wyborczej, albo bierze w niej udział, ale wtedy zawiesza swoją działalność w mediach publicznych. Taki sposób rozwiązania, wydaje mi się właściwy. W wypadku Wojciecha Cejrowskiego należy dodatkowo zaznaczyć, że wsparł on partię słabą, która nie ma szans dostać się do Parlamentu Europejskiego, co powinno jeszcze bardziej wpłynąć na wyrozumiały stosunek do tego typu działań ze strony szefów mediów publicznych.
Mariusz Majewski
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




