Kierownictwo pisma nałożyło sobie kaganiec z własnej woli, nieprzymuszonej woli. Nikt ich nawet nie naciskał. Wydawcy gazety poinformowali, że każdy dolar uzyskany z reklamy, za którą zapłaciło jedno ze stowarzyszeń prorodzinnych, zamierzają przelać na konta grup aktywistów homoseksualnych. „Reklama wykupiona w piśmie przez Instytut Wartości Chrześcijańskich przedstawia zdjęcie małej dziewczynki z nagłówkiem: "Proszę! Nie plączcie mi w głowie". Zaś u dołu zdjęcia czytamy słowa: "Jestem dziewczynką. Nie uczcie mnie pytać, czy nie jestem może chłopcem, transseskualistą, biseksualistą czy osobą o dwóch duszach”. Ogłoszenie było w pierwszym rzędzie skierowane do Rady Szkół dystryktu Toronto, która zakazała rodzicom uczniów wycofanie swoich pociech z tych zajęć edukacji seksualnej, na których prezentowana była propaganda homoseksualna m.in. poprzez prezentowanie najbardziej lewackich poglądów na temat płciowości człowieka”- czytamy w Naszym Dzienniku.
W ciągu tygodnia, wydawcy pisma przeprosili za reklamę. "Fakt, że nie opublikujemy już więcej tej reklamy, jest poprzedzony naszym przyznaniem się do tego, że w ogóle wydrukowanie jej w pierwszej chwili było z naszej strony błędem" – napisali wydawcy. "National Post" zapewnił również , że zostaną podjęte wszystkie niezbędne kroki, aby nie dopuścić do podobnej publikacji.
Jako zadośćuczynienie za "popełniony błąd" władze pisma postanowiły wpłacić dochody uzyskane z ogłoszenia na konta organizacji wspierających "gejów, lesbijki, biseksualistów i transseksualistów".
W dniu publikacji sprostowania dziennik posunął się jednak do jeszcze bardziej absurdalnych wyjaśnień. Czytelnicy mają bowiem uwierzyć, że do zdjęcia prorodzinnej reklamy doszło, ponieważ "National Post" silnie wierzy w zasady wolności słowa i otwartą oraz nieskrępowaną debatę". W tym samym akapicie twierdzi się także, że właściciele tego tytułu prasowego prezentują niezmienny pogląd, iż niektóre, nawet najbardziej niepopularne punkty widzenia powinny być prezentowane bez cenzury, nawet jeśli niektórzy z czytelników mogą poczuć się tymi poglądami zaniepokojeni- informuje „Nasz Dziennik”.
Widać, że liberalna demokracja i totalitaryzm poprawności politycznej wchodzi na Mount Everest zniewolenia jednostki. Komuniści mogli tylko poważyć o efektach jakie osiągnęli ich młodsi bracia w wierze od marksizmu kulturowego.
Ł.A/Nasz Dziennik

