Władze Warszawy z waleczną Hanną Gronkiewicz na czele słyną ostanio z przyznawania równie hojnych, co dziwnych dotacji środowiskom skrajnie lewicowym. Dość będzie wspomnieć, że kilka miesięcy temu pani prezydent sypnęła kasą na spektakl o Sławomirze Sierakowskim, liderze „Krytyki Politycznej”. W ogóle, środowisko „KP” cieszy się ogromną sympatią warszawskich władz, które wspierają je, jak tylko mogą. Na sam kwartalnik „Krytyka...” dostaje z budżetu państwa ponad 100 tys. złotych. Nie mówiąc już o kasie na inne projekty, takie jak na przykład sesje analizowania dzieł Marksa czy wykłady Kamila Sipowicza pod tytułem: „Psychodeliki w antropologii, kulturze, medycynie i filozofii”.
Teraz miasto sypnęło groszem na... warsztaty organizowane przez fundancję Etoh Warszawa „Bliskość i seksualność” przeznaczone dla osób homo- i transeksualnych. „Warsztat skierowany jest do osób chcących podnieść jakość swojego życia w związkach. Skupimy się na zrozumieniu przyczyn najczęstszych trudności napotykanych w życiu intymnym i w relacjach oraz sposobach ich pokonywania” - czytam w zaproszeniu na wydarzenie. „Ważnym elementem warsztatów będzie przyjrzenie się na ile zachowania kobiet i mężczyzn o homoseksualnej orientacji psychoseksualnej są analogiczne w sferze intymności i seksualności do zachowań osób heteroseksualnych, a na ile odznaczają się własną specyfiką. Nasz warsztat łączy w sobie elementy krótkich wykładów, ćwiczeń ukazujących jak przekładać wiedzę teoretyczną na umiejętności praktyczne oraz otwartych dyskusji w grupie i dzielenia się własnymi doświadczeniami” - zapowiadają organizatorzy.
Gdyby tego było jeszcze mało, uczestniczy warsztatów skutecznie popracują nad „docieraniem do własnych potrzeb w sferze intymno-seksualnej”, „jasnym wyrażaniem swoich potrzeb wobec partnera/partnerki bezwstydu i zażenowania”, „rolą fantazji seksualnych”. A „najśmieszniejsze” jest to, że za homo-warsztaty zapłacimy my, podatnicy, bo są one finansowene z budżetu Warszawy. I to nie po raz pierwszy, bo tego typu wykłady miasto zafundowało już w czerwcu ubiegłego roku.
Finansowe decyzja platformerskich władz miasta raziłyby odrobinę mniej, gdyby nie fakt, że w tym samym czasie, kiedy ratusz hojnie sypie groszem lewakom, homo- i transeksualistom, odmawia pieniędzy na ważne inicjatywy, jak na przykład Centrum Zdrowia Dziecka, które z powodu kłopotów finansowych ogranicza planowe przyjęcia pacjentów do czterech klinik.
Od nowego roku mieszkańcy Warszawy zapłacą dużo więcej za przejazdy komunikacją miejską. To kolejna, drastyczna podwyżka cen biletów, bo miastu... brakuje pieniędzy na komunikację. W efekcie czego, za bilet jednorazowy zapłacimy od stycznia 2013... 4,40 zł (a pamiętam jeszcze stare, dobre czasy, kiedy ten sam bilet kosztował dwa złocisze... i wcale nie było to p.n.e.). Warszawa nie ma także pieniędzy na Kartę Dużych Rodzin, aby wspierać rodziny wielodzietne.
Tymczasem pani prezydent dzielnie sprawuje swój urząd, jak gdyby nigdy nic, bo przecież i tak cieszy się dużym poparciem Warszawiaków, którym nie przeszkadza stanie w gigantycznych korkach, coraz droższe bilety, etc. Właściwie, to nic im nie przeszkadza, byle tylko była zabawa. I chyba właśnie dlatego taką hojną ręką pani prezydent wspiera wszelkie „rozrywkowe” inicjatywy. Tym lepiej, jeśli są tęczowe, bo dzięki nim Warszawa może się promować jako nowoczesna stolica tolerancji i multi-kulti.
Całą sytuację chyba najlepiej skomentował warszawski radny PiS, Maciej Wąsik. - Jeśli do ratusza przyjdą naziści, prosząc o pieniądze na program "Jak rozpoznać Żyda", to Hanna Gronkiewicz-Waltz też da im pieniądze? - pytał. W rozmowie z „Wyborczą” podkreślił, że takie działanie jest sprzeczne z celami samorządu. „Sfera seksualna jest intymną częścią życia każdego człowieka. Wydawanie miejskich pieniędzy na rozmowy o fantazjach erotycznych osób homoseksualnych uważam za niedopuszczalne – tłumaczy” - powiedział.
Co tu dużo mówić, Warszawa pod rządami HGW upada – dosłownie i w przenośni, bo tak się akurat składa, że dziś zapadł się kawałek miasta w związku z budową II metra. Ale przecież, nic się nie stało, Warszawiacy, nic się nie stało!
Marta Brzezińska

