Lech Wałęsa idzie w zaparte. Nawet, gdy na jego niekorzyść (ale chyba korzyść prawdy?) wypowiadają się przychylni obozowi III RP historycy, on nie chce przyznać się do szkodliwej współpracy. Oto, co napisał na portalu "Wykop.pl" odnośnie słów prof. Andrzeja Friszke (pisownia oryginalna):

"Pan Prof. Andrzej Friszke:,,Jestem przekonany, że te dokumenty są autentyczne. Tej liczby i takiej treści nie da się sfałszować ''.Jak mi jest przykro Panie Prof.,ale Pan się myli .To nie są dokumenty tworzone z moim udziałem .Więc nie mam kogo i za co przepraszać .Mimo wszystko sprawdziłem , nikt z tej listy donosów nie został skrzywdzony ,. Nie został zwolniony z pracy , nie siedział wwiezieniu , nie został fizycznie pobity , nie miał kolegium .Ja natomiast zostałem zwolniony z pracy i to nie raz , ze stoczni po 10 latach nienagannej pracy z mandatem delegata na zjazd ZZ i mandatem Społecznego ZZ Inspektora pracy ,który wręcz zabraniał zwolnienie z pracy"

Mówiąc krótko... To nie ja, to "Bolek"?

wbw