Gilles de Kerchove wyraził zadowolenie z udanej operacji specjalnych sił amerykańskich, zmierzającej do "postawienia Osamy bin Ladena przed oblicze sprawiedliwości, która doprowadziła do jego śmierci".

"Z dostępnych informacji wynika, że okoliczności tej trudnej operacji uniemożliwiły schwytanie Osamy bin Ladena żywego" - podkreślił koordynator. Dodał, że śmierć szefa Al-Kaidy jeszcze bardziej osłabi tę organizację, której możliwości operacyjne "zostały poważnie zdegradowane" w ostatnim czasie. Zauważył jednak, że przez jakiś czas "bin Laden jako postać symboliczna nadal będzie inspirować stowarzyszone grupy i osoby". "Dlatego powinniśmy pozostać czujni" - zaznaczył de Kerchove.

Pia Ahrenkilde podkreśliła natomiast, że bin Laden był odpowiedzialny za śmierć tysięcy niewinnych ludzi, a "sprawiedliwość to kluczowa wartość dla UE". Zapytana przez dziennikarzy, czy UE zmieniła swoje stanowisko potępiające karę śmierci, odparła, że śmierć bin Ladena nie była "wyrokiem śmierci, to zupełnie inna sytuacja". "Naturalnie Unia Europejska nie zmieniła swojego stanowiska, nadal jesteśmy przeciwni karze śmierci" - powiedziała Ahrenkilde. Na pytanie, czy świat jest rzeczywiście bezpieczniejszy po śmierci znanego terrorysty, odpowiedziała: "To nie jest koniec terroryzmu, ale ważny krok w kierunku jego eliminowania".

Amerykańskie siły specjalne mają jednak inne zdanie. "To była operacja nastawiona na zabicie" - powiedział ich anonimowy przedstawiciel, zaznaczając jednocześnie, że celem nie było pochwycenie bin Ladena żywego.

AM/Wiara.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »