„Media nie ujawniają tożsamości bohatera zamieszania. Wiadomo tylko, że został zatrzymany przez policję w którąś z sobót 2011 r. Policjanci zwyczajowo poprosili go o dowód tożsamości, ale ten odmówił, twierdząc, że religia zakazuje mu okazywania dokumentów w szabat, gdyż jest to praca, a więc czynność zabroniona (to dzień święty, w którym nie wolno pracować). W dodatku w taki dzień pobożni Żydzi dokumentów po prostu nie noszą”- informuje Gazeta Wyborcza. Według holenderskiego prawa uchwalonego 7 lat temu, każdy obywatel Holandii powyżej 14. roku życia powinien wylegitymować się na żądanie policji dowodem tożsamości. Za brak dokumentów grozi grzywna. Po tym jak ortodoksyjny Żyd nie chciał okazać dokumentów, sprawa trafiła do sądu w Hadze. Ten orzekł, że obowiązki religijne są ponad holenderskim prawem. Sprawa spadła z wokandy, więc ortodoks nie zapłacił 150 euro grzywny, która mu groziła.
Holenderskie władze postanowiły nie odpuścić mężczyźnie i prokuratura złożyła apelację by wyeliminować możliwość zakrywania twarzy przez muzułmanki. Według prokuratorów prawo powinno być ważniejsze niż swobody religijne. Decyzja prokuratury to nie pierwsza rysa na stosunkach holenderskich władz z Żydami. Największe oburzenie holenderskich Żydów wywołał przeforsowany w połowie 2011 r. zakaz rytualnego uboju zwierząt. Żydowska i muzułmańska tradycja zakłada, że podczas podcinania gardła ostrym nożem zwierzęta muszą być w pełni przytomne, a nowe holenderskie prawo mówi, iż te przed ubojem muszą być ogłuszone. Trudno w tym przypadku nie mówić o dyskryminacji wobec wyznawców islamu i Żydów, którzy jadają tylko mięso pochodzące z rytualnych ubojni.
„Gazeta Wyborcza” podaje na, że w Holandii rośnie antysemityzm. „Od 2010 r. w Holandii zaczęła lawinowo rosnąć liczba incydentów antysemickich - od zrzucania jarmułek z głowy (co zdarza się w Amsterdamie) i słownych napaści przez obraźliwe graffiti po antysemickie piosenki stadionowe. W 2010 r. kibice ADO Den Haag krzyczeli na meczu z Ajaksem Amsterdam, któremu kibicuje wielu holenderskich Żydów: "Hamas, Hamas, Żydzi do gazu". Doszło nawet do tego, że szanowany w Holandii były komisarz UE i nestor współrządzącej liberalnej partii VVD Frits Bolkestain powiedział pod koniec 2006 r., że Żydzi powinni uciekać z Holandii, bo nie ma tu dla nich przyszłości”- relacjonuje GW, która jednak naciąga znów kwestie antysemityzmu. Wydaje się, że problem z nietolerowaniem mniejszości religijnych nie ma źródła w antysemityzmie (Żydów i tak o wiele mniej się dyskryminuje w Europie niż chrześcijan) Holendrów. Ten liberalny kraj buduje „nowy wspaniały świat”, który tak lansuje na co dzień Wyborcza. Brak poszanowania religijnych zwyczajów przez „laickie” państwo wynika właśnie z fanatycznej sekularyzacji, która jest idee fixe światowej lewicy. Antysemityzm nie ma tu nic do rzeczy. W Holandii ma niedługo przejść prawo zabraniające noszenia muzułmankom chust zakrywających twarze. Jeżeli jako Europejczycy zgodzimy się na tak barbarzyńskie przepisy, to następne w kolejności będą krzyże (choć te przeszkadzają od dawna) gwiazdy Dawida (te lewacy już palą z pietyzmem) i inne religijne symbole, które zakłócają ateistyczne dogmaty. Zgoda na zakaz budowania minaretów z uwagi na to, że są za głośne, powoduje, że będzie trzeba zrezygnować z bicia dzwonami w kościołach. Kamień laicyzacji nigdy nie obrasta mchem. Trzeba go zatrzymać samemu.
Łukasz Adamski

