Dyżurny komentator "Wyborczej" opublikował dziś swoiste nauki dobrego chrześcijanina, które poleca szczególnie obrońcom życia. Jego zdaniem w ich zatwardziałych sercach nie ma litości. - Nie myślą już, jak czuje się dziewięcioletnie dziecko, słysząc, że matka chciała je zabić - pisze. To dla wszystkich proliferów pamiętna lekcja pokory, a także logiki formalnej.

Okazuje się bowiem - po lekturze komentarza Pacewicza - że to nie na matce walczącej o dokonanie aborcji spoczywa odpowiedzialność za ewentualne złe samopoczucie jej dziecka. Winni są ci, którzy o tym mówią, czyli katolicy z "Gościem Niedzielnym" na czele.

Rozumiemy, że ta wykładnia będzie od tej pory obowiązywać w pracy dziennikarzy "Gazety". Za wszystkie ujawnione przez nich afery będą ponosić pełną odpowiedzialność, okazując jednocześnie "litość" i "współczucie" samym autorom przekrętów. Życzymy powodzenia.

JaLu/Wyborcza.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »