Dokument, jaki wystosowali polscy i rosyjscy biskupi jest naprawdę mocny. Odwołanie do modlitwy „Ojcze nasz” („i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”) ustawia sprawę teologicznie w sposób, z którym nie da się na płaszczyźnie teologicznej polemizować. Jak my odpuszczamy bowiem winy naszym wrogom, przeciwnikom, a niekiedy rodzinie czy bliskim, tak i Bóg nam odpuści nasze winy. Trudno o mocniejsze, istotniejsze słowa niż te, których nauczył nas Jezus Chrystus. Z tej perspektywy ważenie win, zbrodni staje się mniej istotne, szczególnie, gdy wypowiadają je przedstawiciele dwóch wspólnot, tak mocno doświadczonych przez sataniczne reżimy polityczne.

 

Ważne jest także przypomnienie, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia. „Pamięć stanowi bowiem istotną część naszej tożsamości. Jesteśmy ją także winni ofiarom przeszłości, które zostały zamęczone i oddały swoje życie za wierność Bogu i ziemskiej ojczyźnie. Przebaczyć oznacza jednak wyrzec się zemsty i nienawiści, uczestniczyć w budowaniu zgody i braterstwa pomiędzy ludźmi, naszymi narodami i krajami, co stanowi podstawę pokojowej przyszłości” - podkreślili biskupi.

Ale istota tego przesłania odsyłą nas w przyszłość, ku współpracy. „Wzywamy wszystkich do poszanowania niezbywalnej godności każdego człowieka stworzonego na "obraz i podobieństwo Boga" (Rdz 1,27). W imię przyszłości naszych narodów opowiadamy się za poszanowaniem i obroną życia każdej istoty ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci. Uważamy, że ciężkim grzechem przeciw życiu i hańbą współczesnej cywilizacji jest nie tylko terroryzm i konflikty zbrojne, ale także aborcja i eutanazja” - podkreślili biskupi.

 

Biskupi wskazali także, kto jest podstawą nadziei na pojednanie. „Jesteśmy przekonani, że Zmartwychwstały Chrystus jest nadzieją nie tylko dla naszych Kościołów i narodów, ale także dla Europy i całego świata. Niech On sprawi swoją łaską, aby każdy Polak w każdym Rosjaninie i każdy Rosjanin w każdym Polaku widział przyjaciela i brata. Zarówno Polacy, jak i Rosjanie żywią głęboką cześć do Najświętszej Maryi Panny. Ufając wstawiennictwu Matki Bożej, polecamy Jej opiece wielkie dzieło pojednania i zbliżenia naszych Kościołów i narodów.

 

Takie sformułowanie tekstu nie pozostawia wątpliwości, że może on być przełomem. Czy tak będzie zależy jednak przede wszystkim od tego, czy my – katolicy z Polski – weźmiemy sobie do serca jego przesłanie, czy też będziemy bili się tylko w piersi Rosjan.

 

Tomasz P. Terlikowski