Genderowy obłęd idzie naprzód. Na brytyjskim Uniwersytecie w Hull nakazano używać studentom "języka neutralnego płciowo". Jeżeli się nie dostosują, mają mieć obniżane oceny.
Co ciekawe do językowej dyktatury LGBT dochodzi na zajęciach o tematyce religijnej. Ich uczestników ostrzeżono, że jeżeli będą używać języka nacechowanego płciowo, to otrzymają niższe oceny. Muszą wykazywać językową "wrażliwość płciową".
O sprawie poinformował "The Sunday Times" powołując się na organizację Freedom of Information. Za pomysł odpowiada katedra socjologii, gdzie naucza się zajęć o różnych religiach. "Mam nadzieję, że w waszych esejach będziecie zwracać uwagę na wielką i symboliczną siłę języka i używać łagodnych płciowo sformułowań" - powiedział do studentów prowadzący zajęcia. "Jeżeli tego nie zrobicie, wpłynie to na waszą ocenę" - dodawał.
Część brytyjskich uczonych krytykuje takie zalecenia. Socjolog z Uniwersytetu w Kent, prof. Frank Furedi, mówił w rozmowie z "The Sunday Times" o próbie wymuszenia językowego konformizmu groźbą zaniżania ocen. Inni jednak bronią decyzji uczelni w Hull.
Dr Lia Litosseliti z Uniwersytetu w Londynie powiedziała w rozmowie z "The Guardian", że "język jest źródłem symboli, a słowa rzadko są neutralne", stąd "próba interwencji językowej celem pomocy stworzenia bardziej włączającego społeczeństwa, mająca długą historię, nie może zadziwiać".
tz/pinknews
