Michelle Moloney z Coventry w Wielkiej Brytanii była w 18. tygodniu ciąży. Czuła już ruchy swojego syna. „Były one bardzo wyraźne i zdecydowane, każda przyszła matka pragnie je czuć” – opowiada Michelle „Daily Mail”. Nagle kobiecie odeszły wody płodowe. Miejsce radości, zajęło przerażenie. Lekarze nie pozostawiali złudzeń. Jej dziecko nie ma żadnych szans. Nie przeżyje bez płynu owodniowego. Kobieta mogła czekać na poronienie, lub wybrać aborcję.

Michelle odrzuciła propozycję aborcji i wróciła do domu, gdzie miała czekać na początek poronienia. Ale nic takiego się nie wydarzyło. Chłopczyk przeżył, ciąża dalej się rozwijała.

Michael przyszedł na świat w 26. tygodniu ciąży. Ważył niecały kilogram. Nie miał rozwiniętych płuc, nie mógł samodzielnie oddychać. „To cud, że on żyje", powiedziała Michelle. „Jestem bardzo szczęśliwa, że ten mały chłopiec jest z nami”.

Mały Michael rozwija się prawidłowo. Właśnie skończył rok.

MT/lifesitenews.com