- Zobaczyłem, że policja może być brutalna, używać siły wobec bezbronnej osoby, pobić osobę skutą kajdankami. Że może przetrzymywać kogoś przez ponad 20 godzin bez pokazania protokołu zatrzymania, a następnie sfałszować ten protokół. Że może odmawiać kontaktu z najbliższymi, z adwokatem - mówił Biedroń. Towarzyszyli mu Ryszard Kalisz i Wojciech Olejniczak.

Wystosowując zarzuty wobec policji Biedroń powołuje się na dostępne w sieci filmiki. - Widać, jak policja się zachowywała - uważa. Biedroń jest przekonany, że ciąży na nim "szczególny obowiązek, żeby tę sprawę wyjaśnić". - Bo zawsze jeśli chodzi o ochronę praw człowieka, stałem na pierwszej linii i starałem się, żeby wszyscy w Polsce byli równo traktowani - powiedział.

Biedroń zachowanie policji nazywa "psychicznymi torturami". - Policjanci bawili się żywnością wiedząc, że zatrzymani są głodni. Przez 20 godzin nie dali nam nic do jedzenia, palili papierosy, chociaż zatrzymani prosili o nie. To były tortury, których się nie spodziewałem, ale one funkcjonowały – relacjonuje Biedroń.

Stołeczna policja nie zgadza się z tymi zarzutami. Sprawę zamierza zostawić do wyjaśnienia prokuraturze. - To bardzo poważne zarzuty, więc dobrze, że wyjaśni je prokuratura. Mam nadzieję, że śledztwo pokaże prawdę - powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński. Jego zdaniem podczas czwartkowych zajść policjanci stali na straży prawa, które próbowano łamać.

- Film dostępny w internecie pokazuje jasno, jak przebiegło zatrzymanie pana B. Zarzuty mówiące o tym, że ktoś nie chciał dać jeść, pić, palić, pozostawiam bez komentarza. Włożyliśmy mnóstwo wysiłku, żeby nie doszło do eskalacji konfliktu – zapewnił Karczyński.

Rzecznik komendanta stołecznego policji dodaje, że Biedroń odmówił podpisania protokołu zatrzymania i skorzystania z przysługujących mu praw, m.in. skontaktowania się z rodziną i skorzystania z obrońcy.

Biedroń został w czwartek zatrzymany podczas demonstracji, które przeszły ulicami Warszawy w dniu Święta Niepodległości. W piątek postawiono mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Grozi za to do trzech lat więzienia.

eMBe/TVN24

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »