- Rada Państwa nie miała prawa rozszerzać konstytucyjnych przesłanek wprowadzenia stanu wojennego o nowe przesłanki, nieznane w konstytucji PRL - powiedział sędzia Mirosław Granat. Dlatego jej "działanie prawotwórcze było nielegalne". Podkreślił, że uchwała Rady Państwa o stanie wojennym oraz jej dekret o jego wprowadzeniu były odrębnymi aktami prawnymi i nie można ich badać łącznie. Sędzia dodał, że prawo w stanie wojennym działało wstecz, co było sprzeczne z prawem.

Jak powiedział sędzia Mirosław Granat w uzasadnieniu wyroku, ocena dekretów wyczerpuje kwestie konstytucyjności stanu wojennego. Wyrok otwiera drogę do kwestionowania wyroków sądów stanu wojennego w sprawach niezwiązanych z działaniem opozycyjnym, czyli np. za nieprzestrzeganie godziny milicyjnej czy przebywanie poza miejscem zameldowania. Wyrok TK może również umożliwić wznawianie postępowań karnych na korzyść skazanych w stanie wojennym za czyny formalnie kryminalne, np. oddalenie się z pracy uznawane za dezercję.

- Osoby skazane za czyny kryminalne w stanie wojennym będą mogły występować o wznawianie spraw, w których były skazane - dodał Granat. Tłumaczył, że wyrok TK jest w interesie nie tylko tych, którzy w stanie wojennym działali na rzecz niepodległości Polski, lecz wszystkich obywateli, "których dotknęły represyjne przepisy dekretu o stanie wojennym". Granat podkreślił, że wykluczona jest odpowiedzialność karna na mocy aktów prawnych, które ustanowiono z naruszeniem prawa.

Według IPN ok. 170 tys. osób ukarano według prawa wojennego za takie wykroczenia niezwiązane z działaniem na rzecz niepodległości - ich sprawcy nie mają obecnie prawa do odszkodowań. Według przedstawicieli RPO Ireny Lipowicz, dekrety uchylone w 2002 r. do dziś wywierają skutki co do praw obywateli.

Na środowym posiedzeniu sędziowie umorzyli wątek uchwały Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego oraz przekazania niektórych przestępstw w stanie wojennym do sądów wojskowych. Sędzia Granat podkreślił, że uchwała już nie obowiązuje, wobec czego umorzono tę część sprawy.

Trybunał w pełnym składzie zbadał dekrety Rady Państwa PRL o stanie wojennym z 12 grudnia 1981 r. na wniosek b. Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej. Uznania ich niekonstytucyjności chciały wszystkie strony postępowania przed TK: RPO, Sejm oraz prokurator generalny.

Wszyscy wnioskodawcy podkreślali, że niezgodność dekretów z konstytucją PRL "nigdy nie budziła wątpliwości", bo Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem w grudniu 1981 r. sesja trwała. - Dekrety wydane podczas sesji nie mogły być też zatwierdzone przez Sejm, który powinien był usunąć wadliwie wydane dekrety z porządku prawnego - argumentował śp. Janusz Kochanowski. Tymczasem w styczniu 1982 r. Sejm zatwierdził dekrety.

Zdaniem RPO dekrety były też niekonstytucyjne, bo nie zostały należycie ogłoszone. Wobec tego nie mogły one obowiązywać od 12 do 16 grudnia, gdyż "Dziennik Ustaw" z ich treścią wydrukowano dopiero 17-18 grudnia. Stosowanie dekretów w odniesieniu do okresu sprzed ich opublikowania w "DzU" prowadziło do działania prawa wstecz - podkreślał Kochanowski.

żar/Tvn24.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »