Wszelkie podjęte do tej pory działania Sejmu były konieczne by odzyskać kontrolę nad aparatem państwa, w którym kluczową rolę odgrywa Trybunał Konstytucyjny. Zmiany zasad jego funkcjonowania były niezbędne gdyż swoimi wyrokami mógł skutecznie sparaliżować działania rządu i Sejmu, a tym samym nie dopuścić do obiecanej dobrej zmiany i związanych z nią reform. Nie są to bezpodstawne obawy, skoro ostatnio ujawniła się skrywana do tej pory nienawiść prof. A. Rzeplińskiego prezesa TK do PiS. Przywódcy Unii Europejskiej doskonale zdają sobie sprawę z wagi i znaczenia TK w polskim systemie prawnym. Dlatego za zmiany w jego składzie oraz zasadach funkcjonowania rząd B. Szydło jest i będzie nieustannie atakowany. 

Gdy rano (13.01.2016) kupiłam „Gazetę Polską Codziennie” pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to tytuł „Niemcy wstrzymują atak na Polskę”, a w środku artykuł „Bruksela spuszcza z tonu”, w którym czytam jak to szefowi KE Jean-Claude Juncker nie spodobała się wypowiedź Gunthera Oettintgera, który stwierdził, ze „będzie optował za ukaraniem naszego kraju” i w związku z nią udzielił mu reprymendy, a z kolei niemieccy politycy, którzy do tej pory ostro krytykowali Polskę, nieco spuścili z tonu, bo szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier stwierdzili, że „Kwestie sporne należy omawiać między sobą. Rozmawiamy o nich tak, jak powinno się rozmawiać w przyjaciółmi, w zaufaniu”.

Na tej podstawie wyciągnięte zostały fałszywe wnioski, że wszystko zostało wyjaśnione i rząd PiS-u nie będzie atakowany. Rządzący nie zaskoczyli, że zastosowany został wobec nich klasyczny przykład dobrego i złego gliny. Tym dobrym, otwarty jest Jean-Claude Juncker, a złym jego zastępcy.

Liliana Borodziuk - Facebook