"Nie porzucimy tej sprawy. Jest ona zbyt ważna" - mówi w rozmowie z magazynem "Politico" eurokrata i wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans. Chodzi oczywiście o ukaranie Polski za rzekome pogwałcenie praworządności.
To właśnie Timmermans prowadzi tak zwaną procedurę sprawdzania praworządności w Polsce. Chodzi o Trybunał Konstytucyjny, zdaniem opozycji i łże-opozycji brutalnie zniszczony przez PiS. Eurokrata nie ukrywa jednak, że KE trudno będzie cokolwiek zdzialać. "Jak dotąd Komisja widzi w UE niewielki entuzjazm dla ukarania Warszawy" - powiedział.
Jak dodał, jest "jeszcze mniej zgody co do tego, jak postępować z prawicowym rządem". Tak, tak - bo dla eurokratów już sam fakt, że jakiś rząd jest prawicowy, to wystarczający powód do interwencji!
"Komisja rozegrała to bardzo źle. Jaki ma być finał? Komisja nie ma pojęcia, jak to wszystko skończyć. Nie ma pojęcia co dalej" - cytuje portal "Politico" jednego z europejskich urzędników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
kk/onet.pl
