Badanie będzie bardzo proste. Wystarczy napluć do próbówki i odesłać ją do przebadania. Po tygodniu oczekiwania wyniki testu można sprawdzić w internecie.

Zestawy do badań trafią do sześciu tysięcy aptek sieci Walgreens już w piątek, 14 maja. Wprowadzi je firma Pathway Genomics z San Diego. Testy o nazwie Insight (dosł. Wgląd) będą dostępne za cenę pomiędzy 20 a 30 dolarami (to cena samego zestawu do badań). Aby dowiedzieć się czegoś więcej, trzeba przygotować się na kolejne koszty. Reakcja organizmu np. na kofeinę to wydatek rzędu 79 dolarów, a sprawdzenie, czy jest się obciążonym genetycznymi skłonnościami – już 179 dolarów. Z kolei, za 249 dolarów można poznać "całościowy" wynik badania.

Wbrew pozorom Amerykanie wcale nie są tacy entuzjastyczni. "Washington Post" pisze o specjalistach, którzy obawiają się m.in. dyskryminacji genetycznej czy łamania prywatności (choć firma Pathway zapewnia, że strona internetowa, na której będą dostępne wyniki będzie całkowicie bezpieczna). Eksperci ostrzegają przed dwojakimi złudzeniami, w jakie mogą wprowadzać wyniki testów. Na przykład jeśli chodzi o raka piersi – test obejmuje tylko niektóre mutacje tego schorzenia. Zatem, wynik może sugerować brak skłonności do choroby w przypadku realnego istnienia zagrożenia, albo wręcz przeciwnie – podjęcie terapii w przypadku, kiedy wcale nie jest ona potrzebna.

Firma Pathway Genomics zapewnia, że Amerykanie są na tyle inteligentnym społeczeństwem, iż potrafią oddzielić wyniki testów od diagnozy. A samodzielnie wykonywane testy mogą tylko przyczynić się do dobrego, np. zmiany trybu życia na zdrowszy.

Polscy genetycy już są zaniepokojeni tym pomysłem. Obawiają się, że wkrótce dojdzie on do Polski. - Odczytywanie wyników takich testów jest zadaniem dla specjalisty – mówi prof. Jerzy Bal z Zespołu Genetyki Medycznej w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. - Gdyby takie testy wprowadzono w Polsce, zapanowałaby wolnoamerykanka. Wciąż nie ma ustawy określającej, kto, kiedy i gdzie może je wykonywać. Polska nie ratyfikowała do tej pory konwencji bioetycznej Rady Europy – dodaje specjalista.

eMBe/wyborcza.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »