Niedawno usłyszeliśmy, że w „Oknie życia” w Legnicy znaleziono trzy miesięczne dziecko. Fakt ten skłania znowu do refleksji nad życiem, ponieważ zwolennicy zabijania nienarodzonych potrafią drwić nawet z takiej formy walki o życie. Czasem wydaje mi się, że „Okno życia” jest dla nich szczególnie kolącym w oczy pomysłem, ponieważ pokazuje bardzo wyraźnie, że zawsze jest wybór, że zabicie dziecka nie jest jedynym wyjściem, a tylko możliwością. Wybór życia w tym przypadku musi być widziany w kontekście, tak olbrzymiej ilości par, które czekają na adopcję dziecka. To jest także bardzo ważne w czasie, kiedy pokazuje się zapłodnienie in vitro jako jedyną możliwą drogę do podsiadania potomstwa.
To wydarzenie także skłania do refleksji na temat życia w ogóle. Życie jest czymś, czego człowiek do tej pory nie jest w stanie ogarnąć swoim rozumem. Mimo całego naukowego aparatu nauk szczegółowych i medycyny, nie jesteśmy w stanie dokładnie powiedzieć, jakie procesy fizjologiczne i chemiczne są konieczne do życia. Trudności w zdefiniowaniu życia powodują, jeszcze większe trudności w zdefiniowaniu śmierci. Medycyna dziś zdaje się twierdzić, że definicja śmierci mózgowej jest swego rodzaju protezą stosowaną wobec braku lepszych i bardziej precyzyjnych określeń. Mimo to jedna rzecz jest pewna. Śmierć jest zawsze przeciwna życiu i dobrze wiemy, że nie można być jednocześnie żywym i martwym. Ta dwubiegunowość w pewnym sensie jest czymś deprymującym, ponieważ wobec faktu śmierci niemożliwy jest jakikolwiek relatywizm. Ona zmusza nas do spotkania z rzeczywistością i ludzką naturą w całej jej prawdzie. Choć powszechność śmierci w mediach sprawiła, stała się ona bezosobowa, to jednak w momencie spotkania ze śmiercią twarzą w twarz zawsze okazuje się, że wszelkie próby relatywizacji śmierci, są tylko pozorem i iluzją. Mamy tutaj średniowieczne "tak" albo "nie" i na prawdę trzecia możliwość na prawdę nie jest nam dana. Jest to jakieś ostateczne tertium non datur.
Wtedy na prawdę zaczynamy rozumieć, że stoimy wobec tajemnicy, która jest dla nas całkowicie nieprzenikniona. Wtedy tak na prawdę zaczynamy także doceniać życie. I w tym przypadku relatywizacja śmierci, jej odrealnienie spowodowało, że nie potrafimy docenić wartości życia. Chodzi mi tutaj nie tylko o życie w znaczeniu ziemskim, ale także życie wieczne. Skoro śmierć nie przeraża, nie zdajemy sobie sprawy z jej nieuchronności i grozy, którą przynosi, w pewnym sensie nie jesteśmy w stanie docenić prawdziwego życia, jego wartości i niezwykłości – mówi ks. Stępień.
Not. Jarosław Wróblewski
