Prokuratura, która bowiem jak dotąd służyła im do biczowania tych, którzy nie wierzą w przypadek na smoleńskim lotnisku, dziś wymierzyła im potężnego prztyczka w nos informując o tym, że nie ma żadnych dowodów na to, iż przyczyną katastrofy były naciski kogokolwiek w kabinie pilotów.
Teraz oczekiwałbym zatem od masy publicystów, polityków i komentatorów, którzy żyli z dowodzenia winy prezydenta Lecha Kaczyńskiego i gen. Andrzeja Błasika, by ci zwyczajnie przeprosili.
Nie ma bowiem powodów, by traktować ich spiskową teorię inaczej, niż te wszystkie teorie, które dowodzą zamachu. Jeśli zatem wówczas domagali się oni, by ludzie, którzy nie wierzą w oficjalne doniesienia raportu MAK-u, zaprzestali ich głoszenia po opiniach polskiej prokuratury, tak teraz oni również powinni zrezygnować z głoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności Lecha Kaczyńskiego i gen. Andrzeja Błasika za tę katastrofę.
I co jeszcze ważniejsze, powinni przeprosić, bo jeśli tego nie zrobią, okażą się zwyczajnymi, ordynarnymi kłamcami, którzy oczerniają zmarłych. Niech nie spodziewają się wówczas, że z przestrzeni publicznej znikną inne niż oficjalna teorie dotyczące katastrofy smoleńskiej. Jeśli bowiem do swojej teorii spiskowej ma prawo Janusz Palikot czy Agnieszka Kublik, to dlaczego nie mają mieć do nich prawa również inni uczestnicy debaty publicznej?
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

