Zbrodnią Wojciecha Jaruzelskiego, zbrodnią, której nie wolno mu zapomnieć, jest właśnie to, że zniszczył on ostatnią z wielkich rewolucji moralnych w Polsce. Zgrabna propaganda, zduszenie oporu, odebranie nadziei i wyrzucenie z kraju tysięcy młodych, dynamicznych Polaków – doprowadziły do sytuacji, w której duch Solidarności, duch moralnej jedności narodu, który mógł przenosić góry, już się nie odrodził. Ciemna noc stanu wojennego ponownie osłabiła Polaków, odebrała nam nadzieję na wielkość, moralną potęgę naszego narodu.
I nie ma co udawać, że 4 czerwca to zmienił. Tych dwóch dat nie należy zestawiać. Tak jak nie można zestawiać karnawału Solidarności i ofiarowanej przez komunistów częściowej wolności (częściowej, bo przecież oni wzięli pieniądze, a wraz z nią niemałą część władzy i gwarancje nietykalności). W 1981 roku byliśmy u szczytu naszego odrodzenia, 13 grudnia to przeciął, a 4 czerwca niczego nie odrodził. Polactwo zostało umocnione, a często umacniało się w ciemnej nocy stanu wojennego... Pamięć o tym jest naszym obowiązkiem. Nie po to jednak, by rozpaczać, ale by wiedzieć, że źródłem polskiej potęgi jest moralność, kultura, Solidarność. I że ci, którzy je niszczą niszczą Polskę. Tak jak zrobił to Wojciech Jaruzelski.
Tomasz P. Terlikowski
