Jeśli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, co do tego, czy katolik powinien głosować na PO, to dzisiaj powinien je stracić. Sejmowe komisje zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny głosami PO i SLD odrzuciły projekt całkowicie zakazujący zabijania nienarodzonych. Posłowie PO mieli mieć obowiązek głosowania przeciwko obronie życia. Co to oznacza w praktyce? Otóż mniej więcej tyle, że posłowie PO uznają, że ludzi można zabijać tylko dlatego, że są chorzy. Nie widzą oni problemu w zamordowaniu takich osób, jak Malina Świć czy ludzie z Zespołem Downa. Dla nich życie osoby z nieodpowiednim pochodzeniem także jest niegodne przeżycia.
I to samo pokazuje zupełnie jednoznacznie, że jeśli ktoś uważa się za katolika, a nawet mocniej, jeśli ktoś uznaje, że osób niepełnosprawnych nie wolno zabijać, to zwyczajnie nie może zagłosować na panów i panie z PO. Tej opinii nie może zaś zmienić fakt, że jest w tej partii kilkunastu posłów, którzy życia bronią. Ich głos nie ma bowiem znaczenia dla partyjnych bonzów, którzy chcą sobie kupić poparcie „Gazety Wyborczej” i innych zwolenników masowego zabijania nienarodzonych, i to nawet za cenę życia. Ich obecność nie ma też znaczenia dlatego, że PO coraz częściej w kluczowych sprawach wprowadza obowiązek głosowania przeciw życiu czy rodzinie.
Niezależnie zatem od tego, z kim przed wyborami spotkają się politycy PO, i jakie zapewnienia będą składać, dzisiejsze głosowanie, ale także głosowania w innych kluczowych sprawach, całkowicie jednoznacznie wyłączyły ich z przestrzeni wyboru możliwej dla katolika. Warto pamiętać o tym, że wspierając tę partię wspieramy zwolenników zabijania ludzi chorych i niepełnosprawnych. I bierzemy na siebie odpowiedzialność za te dzieci, które giną z powodu istnienia tej chorej ustawy.

