To oczywiście było do przewidzenia. Jeszcze nie zdarzyło się, żeby władze rosyjskie czy wcześniej sowieckie przyznały się do winy. Winni zawsze są inni. I nie inaczej jest teraz. Teraz też winę ponoszą wyłącznie Polacy, a konkretnie polscy piloci. Rosjanie są czyści, jak polne lilie.

A żeby to wiedzieć, żeby przewidzieć, jaki będzie ten tekst, nie trzeba było czekać na ten raport. Każdy, kto zna historię Rosji, kto śledził decyzję innych komisji (choćby tej w sprawie Kurska), wiedział, że takie będą właśnie wnioski komisji. Nic nie wskazywało na to, by 10 kwietnia cokolwiek w tej sprawie zmienił. Pierwsze kłamstwa pojawiły się już w dniu katastrofy. I dokładnie w tym dniu, zamiast fotografować się z Miedwiediewem i Putinem (a ten ma – i to jest całkowicie jasne – krew na rękach), trzeba było jasno stawiać polskie żądania dotyczące międzynarodowego śledztwa.

Premier Polski i pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski woleli jednak tego dnia zyskiwać pijarowsko, zamiast zająć się tym, co najistotniejsze. Woleli opowiadać o „otwarciu”, o przyjaźni, zamiast bronić polskich interesów narodowych czy choćby pamięci ofiar. I trzeba powiedzieć zupełnie jasno, że pomogli im w tym polscy dziennikarze. Zdecydowana większość z nas (chociaż akurat w tej kwestii niewiele mam sobie do zarzucenia) zamiast domagać się od władz twardego działania, zachwycała się postępami Tuska w dialogu. I jakoś zabrakło nam wówczas odwagi,  by przypominać, kim jest Putin, i jakie ma on doświadczenia zawodowe.

I to do Tuska, Komorowskiego, prorosyjskich dziennikarzy trzeba mieć teraz pretensje, a nie do Rosjan. Nie ma co winić wilka o to, że zjada owieczki, które same pchają mu się do pyska. Takim wilkiem jest Rosja. Ona robi to, co zawsze. Winę za kompromitację dla Polski (nie dla Rosji), jakim jest raport MAK, ponoszą więc nie Putin i Miedwiediew (bo niczego innego nie można się po nich było spodziewać), ale Donald Tusk i Bronisław Komorowski. I wierzę, że obaj panowie poniosą odpowiedzialność. Najpierw polityczną, a później karną.

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »