Głosowanie w sprawie in vitro to bowiem w pierwszej kolejności głosowanie za lub przeciw ludzkiemu życiu, za lub przeciw uznaniu, że człowiek ma prawo do istnienia od pierwszych chwil swojego życia. Ci, którzy poprą projekty skrajne Kidawy-Błońskiej czy Balickiego – całkowicie jednoznacznie pokażą, że życie ludzkie się dla nich nie liczy. I wpiszą się w tradycję polityków niemieckich, którzy również głosowali, kto ma prawo do życia czy własności, a kogo można tego prawa pozbawić.
To właśnie z tego powodu, a nie dlatego, że posłowie jasno pokażą, czy są katolikami, czy nimi nie są (bowiem głosowanie przeciw życiu wyłącza automatycznie z Kościoła, a ponowne przyłączenie wymaga publicznej pokuty), to głosowanie jest tak ważne. Dzisiaj bowiem posłowie pokażą, czy chcą budować społeczeństwo i państwo, w którym jest miejsce dla wszystkich, czy też opowiadają się za hitlerowskim modelem państwa, w którym to silniejsi decydują, kto może żyć, a kto tego prawa jest pozbawiony.
Ale dzisiejszy dzień jest ważny także dla polskich pasterzy. Otóż od tego, jak się oni zachowają dzisiaj i w nadchodzących dniach zależy, czy głos Kościoła będzie słyszany i traktowany poważnie, i czy sami pasterze wywiążą się ze swojego powołania („głoś w porę i nie w porę”). Dlaczego? Otóż dla każdego powinno być całkowicie jasne, że posłowie popierający ustawy skrajne, nawiązujące do najgorszych nazistowskich wzorców (czyli te dopuszczające zabijanie dzieci), powinni już w tę niedzielę zostać poinformowani o tym, że nie mają prawa do komunii świętej, dopóki nie odbędę publicznej pokuty!
Ten jasny przekaz wynika nie tylko z troski o życie wieczne posłów, nie tylko z zasady konsekwencji, ale także jest testem, czy życie ludzkie jest rzeczywiście najważniejsze dla Kościoła instytucjonalnego w Polsce, czy też – może – istotniejsze są dobre relacje z politykami!
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

