Głosowanie za in vitro, i to w pierwszym czytaniu, nie tylko wyłącza ze wspólnoty Kościoła (o czym mówił arcybiskup Henryk Hoser), ale także podważa polityczną wiarygodność tych wszystkich, którzy mówiąc, że są katolikami, głosują lekceważąc fundamentalne prawo człowieka do życia.
I dlatego trzeba bardzo uważnie słuchać słów, które padają dziś w parlamencie. Są one bowiem dowodem nie tylko na wiarę lub niewiarę wypowiadających je posłów, ale również na ich wiarygodność. Jak mogę wierzyć komuś, kto mówi, że jest katolikiem, a jednocześnie lekceważy nauczanie Kościoła? Czy ktoś taki jest wiarygodny politycznie? Czy należy go wybierać ponownie? Jak mogę poważnie traktować posłankę, która mówi, że nie wie, kim jest zarodek, ale będzie go chronić wsadzając do lodówki? A także - to nawet ważniejsze - czy mogę głosować na kogoś, kto opowiada się za zamrażaniem żywych ludzi? Komu obojętne jest życie ludzkie? Kto dla własnej wygody opowiada się za zabijaniem?
Równie istotne jak słowa są jednak czyny. I dlatego będę śledził, kto i jak głosował. Po to, by lista hańby była oczywista dla wszystkim, by było jasne, kto jest za życiem, a kto chce, by je selekcjonowano, zabijano czy mrożono. Mam nadzieję, że z tego głosowania także hierarchia kościelna wyciągnie wnioski. I wprowadzi w życie to, o czym mówił abp Hoser, a co jest oczywistością dla każdego, kto rozumie, czym jest komunia święta i Kościół.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

