29.09.2012

 

Posłanka z Ruchu Poparcia Palikota, która wcześniej była mężczyzną, zapragnęła zwrócić uwagę na trudny los transseksualistów, którzy – mimo wysiłków chirurgów – nie mogą mieć dzieci. W ramach happeningu uprowadzono dziecko pary heteroseksualnej, która miała ich zbyt wiele. – To nie jest sprawiedliwe, że tacy ludzie, jak ci tu mają tyle dzieci, a moja posłanka ani jednego – zapewnia Palikom. I zapowiada, że jego partia wprowadzi zasadę, że rodziny ze zbyt wielką liczbą dzieci będą zmuszone dzielić się nimi z osobami homo- i transseksualnymi. – Próbujemy tylko naprawić błąd natury, która sprzeciwia się zasadzie równego dostępu do dzieci – wyjaśniał dziennikarzom lider Ruchu.

 

29.09.2013

 

Poseł Ruchu Palikota postanowił zwrócić uwagę na trudny los juhasów, którzy nie mogą zawrzeć związków małżeńskich ze swoimi owieczkami. Dlatego przed gmachem Sejmu zawarł on symboliczny ślub ze swoją ukochaną owieczką (niestety nie była to sklonowana Dolly). Nie zabrakło na nim konfetti, życzeń i buziaków. – Chcemy zwrócić w ten sposób uwagę na szowinizm gatunkowy, który uniemożliwia innym zawierać małżeństw zgodnie ze swoją wolą – wyjaśniał Palikot. – Chcemy też zaprosić do Sejmu wybitnego specjalistę od małżeństw międzygatunkowych Petera Singera, który wyjaśni naszym kolegom z PO i PiS, że katolickie, homo i zoofobiczne poglądy nie mogą ograniczą słusznych uprawnień osób do zawierania związków na jakie mają ochotę – uzupełnił Palikot.

 

29.09.2015

 

Na kilka dni przed wyborami poseł Janusz Palikot postanowił upomnieć się także o los singli. Zatroskany o los tych z nich, dla których nikt nie jest tak dobry, jak on sam – Palikot zawarł związek małżeński sam z sobą. Nowożeńcowi towarzyszył sztuczny penis i świński ryj. – Nie wolno zmuszać ludzi do ślubu z obcymi osobami. Nikt nie jest nam bliższy niż my sami – zapewniał Palikom. I dodawał, że z faktu, że nikt nie dorasta nam do pięt nie może wynikać dyskryminacja podatkowa. – Gdy ktoś ma żonę lub męża może dzielić dochód na dwie części. Samotni byli dotąd tego prawa pozbawieni. Moja propozycja jest jednak taka, by każdy kto ożeni się sam ze sobą mógł rozliczać się wspólnie ze sobą, czyli tak jak małżeństwo. Pora skończyć z przesądem, że do ślubu potrzebne są dwie osoby. Gdy mamy do czynienia z osobami na moim poziomie, może wystarczyć jedna – skromnie uśmiechnął się poseł.

 

Tomasz P. Terlikowski