Gdy nieco ponad rok temu relacjonowałem happening Dominika Tarasa nie ulegało dla mnie wątpliwości, że mam przed sobą scenę walki duchowej. To wrażenie nie opuszczało mnie także później, gdy gromady rozwrzeszczanej gówniarzerii obrażało ludzi pod krzyżem. Już wtedy było widać, że to może być początek głębokiej przemiany duchowej. Pewnie tylko nieliczni spodziewali się jednak, że doprowadzi nas to, i to w ciągu roku, to obecności satanisty w TVP. I do dyskusji, w której część intelektualistów i publicystów, a także sąd będzie bronił faceta, który podarł Biblię.
Tempo zmian jest zaskakujące, ale uświadamia to tylko, że uczestniczymy w walce duchowej. O przyszłość naszej Ojczyzny, o to, w jakim kraju będą żyły nasze dzieci, ale i o los ludzi, którzy mogą zostać zwiedzeni przez Nergala. Nie ulega wątpliwości, że jest to walka także o niego samego. Dla niego szatan może być tylko symbolem, a odwołania się do niego zabawą czy kreacją, problem polega na tym, że on istnieje i działa naprawdę. I, choć teraz może obdarzyć Nergala, przyjemnością czy powodzeniem, to odbierze swoją zapłatę po drugiej stronie. A wtedy będzie już nieco za późno, by stwierdzić, że „przecież miałeś być tylko symbolem”.
Chrześcijanin nie może być obojętny wobec takich zdarzeń. Nie może przyglądać się im z boku. Walka o dusze, o zwiedzionych jest naszym głównym zadaniem. Ale musimy mieć świadomość, że choć ważnym orężem w naszych rękach jest bojkot, protesty czy słowo, to najmocniejszą bronią przeciwko szatanowi i jego zwodzeniu jest... różaniec. Matka Pana ma moc zmiażdżyć głowę złego. I chodzi mi nie o podwórkowego satanistę, ale o tego, który nim kieruje... Dlatego, jako środowisko Frondy wzywamy do modlitwy na różańcu za Nergala, za zwiedzionych przez niego, za wszystkich którzy popadli w satanizm. Tylko pod sztandarem Matki Pana możemy wygrać walkę o przyszłość Polski.

