Cud w Sokółce nie jest dla wierzącego katolika zaskoczeniem. On tylko przypomina to, w co i tak wierzymy, że Eucharystia jest – całkowicie dosłownie – Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa. I nie jest to ani symbol, ani wydarzenie dla nas, ale całkowicie realna przemiana chleba i wina w Ciało i Krew.

 

Cuda eucharystyczne też zresztą nie są niczym w Kościele nowym. Zawsze, gdy gasła wiara w realną obecność Chrystusa w komunii świętej zdarzały się takie rzeczy. I ludzie odzyskiwali wiarę, powracał kult Najświętszego Sakramentu i odradzała się pobożność eucharystyczna.

 

 

Ale ten cud może być także zapowiedzią tragedii (niekoniecznie chodzi tylko o jakieś wydarzenia doczesne, ale niewątpliwie o dramat duchowy), z jakimi przyjdzie się zmierzyć światu. Cuda eucharystyczne (a ten w Sokółce nie jest ani jedynym w ostatnich latach na świecie) często zdarzają się na krótko przed historycznymi dramatami, które niszczą status quo i są zapowiedzią tragedii. Tragedii, przed którą może nas ustrzec wyłącznie powrót do Boga, do którego taki cud wzywa.

 

Sokółka daje jednak także nadzieję, bowiem uświadamia, że w nawet najtrudniejszych chwilach zawsze obok nas jest żywy Jezus Chrystus, którego możemy przyjąć pod postaciami chleba i wina, i który jako jedyny jest zawsze Zwycięzcą! Śmierci, szatana, zła. O tym także przypomina Sokółka.

 

Tomasz P. Terlikowski