Tak było i teraz. Wypowiedź, którą strasznie ekscytuje się „Gazeta Wyborcza” padła wiele tygodni temu, i od wielu tygodni znajduje się w internecie. Wyciągnięto ją zaś teraz, bowiem ładnie wpisuje się w walkę z faszystowskim zagrożeniem, konserwatywnym terroryzmem i postępującą żądzą mordu wśród prawicy. Dzięki tej wypowiedzi i temu artykułowi politycy PO i lewicy mogą znów wzywać do zrobienia porządku z prawicą i do silnych działań prokuratorskich. Słowem temat prawicowych oszołomów, którzy zagrażają bezpieczeństwu publicznemu i dziennikarzom „Gazety Wyborczej” i TVN 24 będzie żył.

 

I niestety trzeba powiedzieć jasno, że – nie pierwszy raz – Grzegorz Braun dał powód, żeby taki skandal wywołać. Uznanie, nawet żartem, że metodą na wyjście z postkomuny, w jakiej żyjemy jest rozstrzelanie tuzina gwiazd TVN czy „Gazety Wyborczej” jest, nawet jeśli było tylko głupim żarcikiem czy próbą wywołania reakcji, niedopuszczalne moralnie, a przede wszystkim niechrześcijańskie. Metodą chrześcijanina nie jest strzelanie do przeciwników, ale modlitwa za nich. Od ćwiczeń na strzelnicy lepiej więc uczyć dzieci różańca. Nawrócenie tuzina gwiazd „Gazety Wyborczej” czy TVN 24 (znam wielu dziennikarzy tych mediów, którzy są nawróceni, ale i oni potrzebują modlitwy, by trwali w swoich miejscach i wykonywali dobrą robotę) byłoby dopiero sukcesem. Z jednego nawróconego więcej jest bowiem radości niż ze stu sprawiedliwych. Chrześcijańscy konserwatyści muszą pamiętać, że przemoc nigdy nie jest metodą, że zło trzeba dobrem zwyciężać, i że z PRL-u wyszliśmy dzięki ofierze bł. Jerzego Popiełuszki i nauczaniu bł. Jana Pawła II, a nie dzięki strzelnicom.

 

Nie służy też ani konserwatystom chrześcijańskim, ani Kościołowi budowanie barykad wewnątrz Polski czy wspólnoty wierzących. W TVN 24, a także wśród jego widzów, jest wielu szczerze wierzących ludzi, którym zależy na Polsce. Ustawianie ich w roli wrogów, przeciwników, których (nawet jeśli chodzi tylko o część) trzeba rozstrzelać czy wykluczyć, nie pomaga w ich (tych, którzy nie są pozyskani) pozyskiwaniu dla Chrystusa czy dla budowaniu silniejszej Polski, zniechęca umiarkowanych do prawicy i realnie ją osłabia. Strzelnice Brauna to bowiem tylko retoryczne niemądre chwyty, ale ich skutki polityczne są jak najbardziej realne.

 

Tomasz P. Terlikowski