Powód jest zaś niezmiernie prosty. Papież nie ma władzy nad doktryną. Jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, gdy naucza ex cathedra, ale nie może dowolnie zmieniać nauczania swoich poprzedników, Tradycj, Magisterium czy nauczania Pisma Świętego. Marzenia o tym, że nowy papież zmieni stanowisko wobec aktów homoseksualnych czy antykoncepcji można więc spokojnie włożyć między bajki i potraktować jako marzenia lewaków, którzy chcieliby każdą instytucję ukształtować na swój obraz i podobieństwo.

 

Nie znaczy to jednak wcale, że nie będzie poważnych debat teologicznych czy administracyjnych. Już teraz widać, że decyzja o rezygnacji Benedykta XVI rozpaliła debatę nad tym, czy w przyszłości papieże powinni udawać się na emeryturę. Część z komentatorów uważa, że tak właśnie trzeba interpretować dymisję, dla innych (w tym dla mnie) jest to bardziej jednorazowy gest, który nie musi (a nawet nie powinien) stać się normą w życiu Kościoła, i który będzie wspominany w przyszłości, jak obecnie wspominamy rezygnację Celestyna V. Ani jedna, ani druga strona nie może być jednak pewna swoich racji. Papież wcale nie powiedział, że jego decyzja ma być wzorem dla następców, a nawet w oświadczeniu o rezygnacji wyraźnie wskazał na przykład Jana Pawła II, który na Stolicy Piotrowej pozostał do końca. Jak zatem będzie zobaczymy.

 

Innym poważnym problemem, z jakim będzie się mierzyć nowy papież będzie stałe przesuwanie się centrum Kościoła w kierunku Afryki czy Azji. Europa (w mniejszym stopniu Stany Zjednoczone) będzie wyraźnie tracić na znaczeniu. Kapłani, teologowie, biskupi, misjonarze coraz częściej pochodzić będą z globalnego Południa, i to oni narzucać będą tematy i ich ujęcia. Jednak i Europejczykom nie zabraknie tematów do debaty. Jednym z nich będzie model radzenia sobie z gigantycznym zagrożeniem dla wiary jakim jest marksizm-genderyzm czy totalitarny model relatywizmu. W tej sprawie Europejczycy, szczególnie europejscy teologowie będą mieli naprawdę wiele do zrobienia. Nie mniej istotna pozostanie w najbliższych latach walka z homoherezją czy świadectwo obrony życia. Każda z tych spraw stawia Kościół w centrum wojny cywilizacji, z której nikt i nic nie może nas katolików zwolnić.

 

Tomasz P. Terlikowski