Graham Preston od dawna broni życia, protestując pokojowo przed klinikami aborcyjnymi. Sądy uznają walkę z zabijaniem za przestępstwo i zasądzają kolejne grzywny. Preston odmawia ich płacenia, i dlatego ostatnio zgłosiła się do niego policja, by ustalić z nim czas, w którym rozpocznie czas odsiadywania ośmiu miesięcy więzienia za odmowę zapłacenia grzywny.

 

Ostatecznie Preston trafi do więzienia 2 maja, a opuści je kilka dni przez Bożym Narodzeniem. Nie jest to pierwsza sytuacja, w której Preston trafia do więzienia. Od momentu rozpoczęcia akcji protestacyjnej 16 kwietnia 2002 roku, mężczyzna spędził w więzieniu (po pięciu wyrokach) 10 miesięcy. Żona i dzieci wspierają obrońcę życia w jego działaniach. - Bardzo szanuję Grahama. To bardzo odważny człowiek. Ma moje pełne poparcie w tym, co robi. Te osiem miesięcy będzie dla nas trudne, ale zawsze wiedzieliśmy, że walka z kulturą aborcyjną będzie kosztowne – podkreśla Liza Preston.

 

- Bardzo szanuję mojego tatę i podziwiam, że potrafi żyć tak konsekwentnie. Mam nadzieję, że ja też będę tak żyła. Oczywiście będą za nim tęsknić i odwiedzać go, jak tylko będę mogła - uzupełnia18-letnia córka Frances. A Suzannah, ośmiolatka, zapewnia: „będę za nim tęskniła każdego dnia, aż do Bożego Narodzenia. Będę się za niego modliła każdego wieczora”.

 

W Polsce na razie nie grożą nam więzienia za obronę życia. Ale powoli zaczynają nas już ciągać po sądach. I nie ma się co oszukiwać, że nie przyjdzie taki czas, gdy za konsekwentny sprzeciw wobec ludobójstwa będzie trzeba płacić także cenę więzienia. Bądźmy na to przygotowani, choćby poprzez modlitwę, która daje nadzieję, że się nie cofniemy, że nie zrezygnujemy z tego, co naprawdę ważne.

 

Tomasz P. Terlikowski