Po liście pana doktora i adwokata Michała Roszaka, który posła Godsona określa krótkim terminem „czarnuch” powinna się – jeśli zachować standardy wypracowane przy okazji pałowania Krystyny Pawłowicz – wypowiedzieć Naczelna Rada Adwokacka, a także powstać list prawników, którzy od rasizmu adwokata się odcinają. A już bez tych standardów, ale ze zwyczajnego ludzkiego odruchu, normalni ludzie powinni mu powiedzieć, że przygłupim białasom ręki nie podają.

 

Ale tak nie będzie (obym się mylił), bo pan doktor rasizmu używa w słusznej sprawie walki z homofobią i o związki partnerskie. I w takiej sytuacji określenie „czarnuch” jest nie tylko głęboko słuszne, ale nawet politycznie poprawne. Co innego, gdyby użył go jakiś przeciwnik takich związków. O wtedy, to byłby skandal. I na pewno Jacek Żakowski z Moniką Olejnik i całą resztą medialnych autorytetów już dokonywałoby medialnego linczu. Ale nie tym razem. Teraz to przecież co najwyżej przejęzyczenie, a zresztą list był dłuższy i poseł Godson tylko fragmenty ujawnił, żeby zafałszować głębię przekazu, jaki na pewno miał do ujawnienia światu adwokat i doktor.

 

Ja w każdym razie - jako doktor - przepraszam posła Godsona za skandaliczną i rasistowską opinię doktora Roszaka. Wstyd mi, że takich mamy adwokatów i doktorów. I deklaruję, że w świecie postępowych białasów ja także jestem „czarnuchem”. Bo „czarnuch” dziś znaczy tyle co normalny.

 

Tomasz P. Terlikowski