Jeszcze kilka lat temu, ba nawet kilkanaście miesięcy temu taki ciąg kazań byłby nie do pomyślenia. Zaczęło się od mocnego, teologicznego, ale i patriotycznego kazania arcybiskupa Dzięgi na Jasnej Górze, potem jasne wskazania dla polityków-katolików sformułowane przez biskupa Deca, który jasno przypomniał, że jak nie chcą oni walczyć o życie, to niech nie kandydują. Nie można pominąć także apelu biskupa Meringa, by zacząć bojkotować TVP i abonament, i mocnego wsparcia jakiego udzielił mu arcybiskup Głódź. I wreszcie dzisiejsze kazanie arcybiskupa Józefa Michalika, który jasno pokazał, że obecnie toczy się walka o to, by zepchnąć katolików do getta, i przypomniał, że mamy z tym walczyć. I jeszcze jasne wskazówki Konferencji Episkopatu, który pokazał, czym kierować powinien się katolik w wyborach.

 

Wszystko to razem jasno pokazuje, że czas wycofania się skończył, że polscy biskupi dostrzegli, że trzeba twardo i jednoznacznie bronić wiary, moralności i kultury. I nie ma co ukrywać, że pomogli im w tym liczni intelektualiści i politycy, którzy od jakiegoś czasu prowadzą ostrą antykatolicką i antychrześcijańską kampanię (by wymienić tylko Janusza Palikota, ale także sympatyzujące z nim media), a także (jak Juliusz Braun) wspierają obecność satanistów w TVP. Wygląda też na to, że hierarchowie dostrzegli, iż spór o obecność krzyża, o miejsce Kościoła w Polsce, o to, czy polityk ma kłaniać się Bogu czy tylko sondażom, nie jest tylko sporem między partiami (choć oczywiście jest także nim), ale, że to kwestia o wiele głębsza, dzieląca dwie kultury... I nie chodzi wcale o stwierdzenie, że wszyscy w PO są źli, a wszyscy w PiS dobrzy, ale o to, że za pewnymi działaniami stoją pewne ontyczne założenia. I to one są różne.

 

Teraz trzeba tylko mocno wspierać polski Episkopat, a szczególnie tych biskupów, którzy mają odwagę przypominać, że to nie Kościół odrzucił PO, ale PO odrzuciła nauczanie Kościoła zmuszając posłów do głosowania za zabijaniem niepełnosprawnych. Nie Kościół odmawia wsparcia kandydatom PO czy SLD, ale to przedstawiciele tych partii zapowiadają, że w kolejnych głosowaniach będą niszczyć rodzinę. W takiej sytuacji milczenie byłoby zwyczajną zdradą Ewangelii, własnego powołania jako pasterzy. Dlatego dobrze, że słyszymy takie słowa. Dziękujmy za nie, ale i módlmy się o wytrwałość i siłę dla naszych pasterzy.

 

Tomasz P. Terlikowski