Tłumy na ulicach Warszawy to widok dający nadzieję, zapowiedź rewolucji (niekoniecznie w znaczeniu dosłownym), która zmiecie wreszcie ten rząd. Ich nie da się zignorować, ani kupić, oni nie zrezygnują, dopóki nie wywalczą przestrzeni wolności dla siebie. I niech nie łudzi się nasz rząd i prorządowi publicyści – to dopiero początek. Manifestacja w obronie Telewizji Trwam, jaką organizują działacze Klubu Gazety Polskiej, to świadectwo, że pewne mury, które trwały na prawicy zaczynają pękać, że mimo różnic chcemy razem walczyć o przestrzeń wolności, i że mamy świadomość, że największym obecnym zagrożeniem, przeciw któremu trzeba występować razem, dla demokracji i pluralizmu jest rząd Donalda Tuska.
I niech nie łudzą się reżimowi komentatorzy, że na tym się skończy, że „katole” pokrzyczą i przestaną. To już nie jest ten czas. Będziemy, tylko, że w coraz większych ilościach, protestować tak długo, jak będzie trzeba. I to nie tylko w obronie Telewizkji Trwam, ale również wolności, prawdy, sprawiedliwości. Mamy świadomość różnic, jakie nas dzielą, ale mamy też poczucie, że jeśli teraz się nie zjednoczymy, to stopniowo ograniczana przestrzeń wolności zamknie się i dla nas. Stąd ten protest, stąd walka, stąd współpraca tak różnych środowisk.
Tomasz P. Terlikowski
Przeczytaj również:

