Jakie są argumenty Szczuki na rzecz feminizmu? W dużym skrócie takie, że kobieta może ściągnąć z faceta kasę, i dzięki temu żyć na dobrym poziomie. Jednym słowem czysto finansowe. Takie sprawy jak godność, szacunek dla samej siebie, czy choćby kobiecość Szczuki nie interesują. Ją zajmuje kasa, twardy szmal, który ściągnąć można z dziwkarzy. I jeśli, aby go mieć trzeba zostać dziwką, to Szczuka nie widzi w tym problemu. Więcej uznaje to za normalną pracę, która – warto przypomnieć wypowiedź feministki z jednej z telewizji śniadaniowych – jest lepsza, bo bardziej popłatna niż praca szwaczki.

 

I jakoś nie mogę nie zadać pani Kazimierze pytania, czy skoro ta robota jest tak normalna, a do tego pozwala odbierać mężczyznom pieniądze, to czy ona sama, gdyby nie miała już szansy zarabiać występami w telewizji, zdecydowałaby się na ten sposób budowania swojej kariery zawodowej? A jeśli, w co zasadniczo nie wątpię, to dlaczego uważa, że to, co jej jest niegodne, pozostaje godnym i dobrym wyborem dla innych młodych kobiet? Dlaczego jeśli dla nie samej (a podkreślę jeszcze raz nie wierzę, by ona sama się na to zdecydowała) zawód dziwki jest nieodpowiedni, to uznaje, że inne kobiety mogą go wykonywać, a państwo polskie może z tego czerpać korzyści?

 

Odpowiedź na te pytania jest dość prosta. Otóż z całego światopoglądu Szczuki wynika, że prostytucja nie jest dla niej niczym oburzającym. Jeśli bowiem przyjąć sposób myślenia współczesnej lewicy (także tej genderowej), to w istocie seks nie jest niczym istotnym, jest zwyczajną zabawą, grą, taką jak puszczanie bączków na podłodze. A skoro tak, to branie za niego kasy nie jest poniżające, a uprawianie go z brudnymi, niedomytymi facetami nie zawiera w sobie nic uwłaczającego godności. Jeśli zaś jeszcze można na tym zarobić, to już w ogóle jest świetnie.

 

Ta wypowiedź nie jest tylko wypadkiem przy pracy. Nic z tego. To jasny projekt, który leży u podstaw myślenia feministek i lewicy. One (i oni też) chcą nas zrobić zwierzęta, którym zależy na seksie i kasie, które nie są w stanie oceniać działań z perspektywy moralnej, a jedynie z perspektywy koryta i zaspokojenia chuci. Świat rządzony przez Szczuki byłby zatem światem, w którym wszyscy mieliby być dziwkami i dziwkarzami... Nie wiem, jak inni, ale ja w takim świecie żyć nie chcę. Może dlatego, że w odróżnieniu od Szczuki rzeczywiście cenię godność kobiet. I mężczyzn także.

 

Tomasz P. Terlikowski