Moje przekonanie potwierdza zresztą dzielnie walcząca w nieodpowiednim (w odróżnieniu od odpowiedniego, które trzeba wspierać) upolitycznieniem „Gazeta Wyborcza”. Ostatnio przyczepiła się do bydgoskiego jezuity o. Mieczysława Łusiaka, który odważył się skrytykować samego Donalda Tuska. I, jak można się było spodziewać, od razu znalazł się gorliwy wierny, który doniósł na kapłana do gazety.
Daruję sobie streszczenie całej sprawy, ale trudno nie dostrzec, że „GW” tak naprawdę chodzi o to, by księża przestali oceniać z perspektywy moralnej politykę. A to oznacza – w dalszej perspektywie – że Kościół powinien ze spisów świętych wykreślić choćby Tomasza Morusa czy świętego biskupa Stanisława. Wtedy specjaliści od wiary i moralności z Czerskiej mogliby spać spokojnie.
Ale zanim do tego dojdzie powinni oni powołać specjalne młodzieżowe bojówki, które monitorowałyby parafie w całej Polsce (nie jest wciąż jeszcze jasne, czy w każdej są czytelnicy „GW”), i gdyby trzeba było okrzykami czy gwizdami przerywały nieodpowiednie kazania. Potem donosiłyby do mocodawców, a na koniec, gdyby trzeba było, odwoływałyby się do wzorca Bolesława Śmiałego. Na początek medialnego, ale kto wie, co będzie dalej. W końcu nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji, co najlepiej pokazali lewaccy bojówkarze pod kierunkiem współzałożyciela „GW” Seweryna Blumsztajna.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

