Nie wiem, czy jest to rzeczywiście możliwe. Nie mam pojęcia, czy Fidesz ma na to mocne karty, ale mam świadomość, że już sama próba zmiany prawa, które prowadzi do zamordowania jednej trzeciej poczętych dzieci jest warta docenienia. Wiem też, że wymaga to odwagi, szczególnie w sytuacji, gdy Unia Europejska uznaje prawa do zabijania dzieci przez matki za fundamentalne prawo człowieka.

I dlatego trzeba docenić Orbana i jego partię. Trzeba jasno powiedzieć, że to właśnie oni pokazują dziś, co oznacza bycie chrześcijaninem, konserwatystą i człowiekiem. Oni powinni być przykładem także dla polskich polityków, którzy jak ognia unikają jasnych deklaracji czy oczywistych – dla ludzi szanujących życie – działań, które mogłyby chronić ludzi przez zabójstwem.

Ale szacunek czy docenienie nie wystarczy. Trzeba wspomóc naszych bratanków modlitwą i postem. Takie decyzje rozwścieczają złe duchy, dla nich aborcja jest strawą codzienną, jest wielkim triumfem. Nie pozwolą one zatem łatwo na zmianę prawa. Wszystkie demony będą (tak jak były, gdy głosowano zmianę prawa w Niemczech) w najbliższych dniach w Budapeszcie. Dlatego konieczna jest nasza modlitwa. Wytrwała, mocna, zdecydowana. Konieczne są umartwienia i posty. Ten typ demonów można zatrzymać tylko postem i modlitwą. I dlatego proszę o taką modlitwę wszystkich Frondowiczów!

Tomasz P. Terlikowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »