Takich marszów, spotkań, jasnego pokazania, że jesteśmy, że nie da się nas ignorować, że antykościelna władza musi się z nam liczyć – bardzo nam trzeba. I to nie tylko dlatego, że dzięki nim możemy protestować, ale także dlatego, że możemy się policzyć, zobaczyć, ile nas jest, odkryć, że jesteśmy większością, może wciąż milczącą, wciąż za mało obecną w mediach, ale niemniej realną i mocną. Potrafiącą się cieszyć, modlić i być razem.
I wbrew temu, co jak mantrę powtarzają liberalne media i ich komentatorzy, tam się nie czuło nienawiści. Był gniew, żal, ale była też wiara i nadzieja, że może być inaczej, że modlitwą i pracą – wierzący i niewierzący wywalczą lepszą Polskę. Mówił o tym ojciec Tadeusz Rydzyk, który podkreślał, że na marszu idą razem wierzący i niewierzący, bo mają jedną Polskę, która kochają. - Dziękujemy wierzącym i niewierzącym. Możemy się różnić, ale ojczyzna jest jedna! Ojczyzna jest jedna i przez nią idziemy do nieba" – podkreślił. A potem mocno nawiązywał do idei Solidarności, i przypominał, by walczyć o jej ideały. - "Solidarność to zawsze jeden z drugim, nigdy jeden przeciw drugiemu". Niech sobie o tym przypomną ci, którzy wyszli z Solidarności, także w naszych czasach – podkreślał ojciec Rydzyk. A potem zachęcał ludzi, by zaśpiewali parze młodej czekającej na ślub. I ludzie śpiewali. Z całych serc.
- Polska się przebudziła i coraz więcej Polaków będzie się budziło; przebrała się miara zła, którą mamy w Polsce. My Polacy, polscy patrioci mówimy: +nie+ tym, którzy odmawiają nam praw, bo odmowa prawa do nadawania na multipleksie Telewizji Trwam to nie jest odmowa dla jednej telewizji, to odmowa dla pluralizmu, prawdy, podstawowego prawa demokracji - mówił Jarosław Kaczyński na pl. Zamkowym. Bez prawdy zaś nie da się budować demokracji. - Polacy są dzisiaj eksploatowani przez tych, którzy mają przewagę, którzy mogą manipulować, tych którzy nie uznają równości praw, żadnych praw nie uznają (...). Demokracja staje się pozorem, fikcją. Nie chcemy fikcji, chcemy demokracji. Chcemy prawa do prawdy, dlatego chcemy Telewizji Trwam – mówił Jarosław Kaczyński.
Ale to nie słowa, nawet te mocne, były tam najważniejsze. O wiele istotniejsze było to, że mogliśmy się tam spotkać, pokazać, że jesteśmy i wspólnie się modlić, a potem „budzić Polskę”. Takie momenty dają nadzieję, pozwalają liczyć na to, że zwyciężymy...

