W obu tych sprawach proszę o modlitwę. Miewam oczywiście czasem niewyparzony język i niewątpliwie jestem cholerykiem, ale w tych dwóch procesach walka idzie o ważną sprawę. Tu nie chodzi o mnie, o styl mojej wypowiedzi, ale o zakneblowanie finansowe tych, którzy nie zgadzają się z aborcjonistami i genderystami. Zakazane ma być każde kwestionowanie prawdziwości operacji zmiany płci czy moralne potępienie aborcji. A metodą na katolików i konserwatystów mają być słone wyroki sądowe. Jeśli ktoś sądzi, że na mnie się skończy to jest w błędzie. Lewica właśnie testuje nową broń (eksperyment z „Gościem Niedzielnym” pokazał, że można), i jeśli okaże się ona skuteczna, to będzie ona stosowana także wobec innych. Z czasem także tych, którzy o trudnych sprawach chcą mówić maksymalnie łagodnie i bezstresowo.

Tomasz P. Terlikowski