I dlatego trzeba uważnie obserwować to głosowanie, a wcześniej modlić się za polityków. Tak by skierowali oni projekt ustawy chroniącej życie do dalszych prac, by pokazali, że nie ma ich zgody na zabijanie nienarodzonych, tylko z powodu ich niepełnosprawności, by pokazali, że lekcja jaką przekazywał nam Jan Paweł II nie poszła na marne.

 

Oczywiście dzisiejsze głosowanie jest tylko pierwszym krokiem. Ale na każdej drodze pierwszy krok jest najważniejszy. Nie ma też, co ukrywać, że przekazanie projektu do pracy w Komisji oznaczać będzie wielki sukces obrońców życia, ale także całej Polski, która pokaże (znowu) Europie, że nie ma determinizmu rozwojowego, że z faktu, iż większość państw europejskich opowiada się za zabijaniem nie wynika, że muszą to zrobić wszystkie. I że nasz kraj może być wzorem dla innych. Teraz to, czy tak się stanie zależy od polityków. Ważna to chwila dla nich.

 

Ale uważnie przyglądać się temu głosowaniu powinni także wyborcy. Poseł, który zagłosuje przeciw tej ustawie nie powinien już nigdy (a przynajmniej do momentu publicznych przeprosin i naprawienia szkód) otrzymać głosu nikogo, kto jest za życiem. Człowiek, który uznaje, że można zabijać niepełnosprawnych nie może otrzymać naszego głosu, choćby dlatego, że nie chcemy być współodpowiedzialni za zbrodnie. Dlatego obiecujemy przedstawienie list głosujących, tak by było jasne, kto opowiada się za zabijaniem dzieci z zespołem Downa, a kto jest temu przeciwny. Tak byśmy wiedzieli, kto jest kto, i byśmy mogli tę wiedzę wykorzystać w głosowaniu w październiku.

 

Tomasz P. Terlikowski