Pigułka, o której mowa zabija. I trzeba mieć tego świadomość. Ale zawsze można powiedzieć, że trzeba się cieszyć, że Barack Obama nie poszedł na całość, i że nadal jakiś taki zacofany z lekka jest. Gdyby bowiem zdecydował się na prawdziwy postęp, to uświadomiony przez swoich doradców, że dzieci i tak seks uprawiają, już w żłobkach wprowadziłby rozmaite żele erotyczne a także filmy rysunkowe z propozycjami pozycji seksualnych. A w ramach wolności od życia, której wyrazem jest pigułka „dzień po” do przedszkoli wprowadził exit bagi (zestawy do eutanazji), a także zestawy mały wisielec, dzięki którym dzieci mogłyby w każdej chwili zdecydować, czy chce się im jeszcze żyć. I aż się boję tak żartować, bo łatwo może się okazać, że za chwilę moje propozycje rzeczywiście zostaną gdzieś wprowadzone w życie.

Tomasz P. Terlikowski