Dzisiejsze święto boleśnie przypomina nam, że nic od czasów Narodzin Chrystusa się nie zmieniło. A jeśli to tylko na gorsze. Wtedy nie było dla Jezusa miejsca w gospodzie, teraz dla wielu dzieci nie ma miejsca w łonach ich własnych matek. Wtedy na śmierć skazywał je zły Herod, który obawiał się utraty władzy, teraz śmierć dla nich wybierają ojcowie i matki, którzy nie chcą stracić wygodnego życia, świętego spokoju, albo nie po drodze im z dziećmi. A gigantyczny przemysł zarabia na tym procederze miliardy dolarów, także takich, które przekazywane są z naszych podatków.

 

I choć to wciąż Oktawa Bożego Narodzenia, to trzeba o tych dzieciach pamiętać. A także modlić się za ich rodziców, i za tych wszystkich, którzy w wielkiej rzezi wciąż uczestniczą. O nawrócenie dla nich, o uzdrowienie ich serc i dusz, a także psychiki. Święci Młodziankowie są, bez wątpienia, jakoś szczególnie powołani do takiej wstawienniczej modlitwy. Prośmy ich zatem o pomoc.

 

Tomasz P. Terlikowski