Prorockie gesty mają to do siebie, że nie są rozumiane od razu. Na początku wywołują szok, oburzenie, niezrozumienie. Jedni odcinają się od niego, inni próbują go wykorzystać dla siebie, ale bez zrozumienia jego istoty (albo wprost ją odrzucając). I dopiero po latach gest, słowo, przekaz zaczyna ujawniać swoje prawdziwe treści i owocować. Z tym dokumentem, mam głębokie przekonanie, będzie podobnie. Na początku został on odrzucony (bo w istocie jedna strona odrzuca jego treść, bo nie podoba jej się mocne zaangażowanie w wojnę cywilizacji, a druga odrzuca w ogóle gest, uznając go za efekt politycznego podporządkowania), ale jako gest profetyczny będzie on przynosił owoce w przyszłości.

 

Nikt rozsądny, nie oczekuje, że coś się zmieni już, że nagle nastąpi pojednanie, bo też i czas w przestrzeni duchowej biegnie inaczej, spokojniej, bez rewolucji. Ale coś się zacznie zmieniać, zaczniemy razem walczyć o życie, współpracować, poznawać się i lepiej rozumieć swoje duchowości i teologie (różne, ale niesamowite). I jeśli dzięki niej uratowane zostanie życie dzieci (choćby jednego), to już będzie to wspaniały, niesamowity efekt tego apelu. Co będzie dalej, tego nawet nie śmiem planować, ale wierzę, że Bóg ma moc zmiany serc, i zmiany, nawrócenia, całych wspólnot, także narodowych. I wierzę, mam nadzieję, że takie nawrócenie przyjdzie. I na nas Polaków (bo potrzebujemy, także my prawi Polacy i katolicy nawrócenia) i na Rosjan. A przez nasze zaangażowanie także na innych Europejczyków. O to będę się modlił, i do takiej modlitwy zapraszam wszystkich.

 

Tomasz P. Terlikowski