A najnowszym dowodem na to jest wypowiedź szefa francuskiej dyplomacji, który zapowiedział, że Komisja Europejska powinna „zweryfikować” konstytucję węgierską. - Do Komisji Europejskiej należy zweryfikowanie, czy nowa konstytucja respektuje to, co jest dobrem wspólnym w krajach Unii Europejskiej, czyli państwo prawa i wielkie wartości demokratyczne – powiedział Alain Juppe. - Dzisiaj jest problem i apelujemy do Komisji Europejskiej o podjęcie niezbędnych inicjatyw, aby fundamentalne zasady były respektowane wszędzie, wliczając Węgry - dodał, podkreślając, że KE zobowiązują do takiego działania unijne traktaty.
Słowem, od teraz, UE będzie weryfikować, czy państwo ma suwerenne prawo do pisania własnej konstytucji. Oczywiście nie każde państwo, bo nagle mogłoby się okazać, że prawa francuskie, naruszają fundamentalną zasadę wolności religijnej, ale państwa niektóre. Te, które wciąż tracą okazję, by siedzieć cicho i nie doceniają, że mogą być prowincjami zarządzanymi z Paryża i Berlina. Zazwyczaj tej prawdy politycy francuscy (czy tym bardziej niemieccy) nie wyrażają, tak wprost. Ale gdy już naprawdę się wkurzą mówią otwartym tekstem, co sądzą o suwerenności mniejszych państw, jaka jest ich opinia na temat demokracji czy prawa do samostanowienia. I niestety nie brak dowodów na to, że oni nie tylko tak mówią, ale i robią.
Tomasz P. Terlikowski

