A przecież wiemy z doświadczenia komunizmu, że gospodarka planowa się nie sprawdza. Nie jest więc jasne, dlaczego większość ludzi, także tych doświadczonych przez komunizm, nadal wierzy, że sprawdza się planowana prokreacja. I to mimo że nie ma dowodów na to, że planowane dzieci są bardziej kochane, lepiej wychowane czy choćby inne od tych niezaplanowanych. Brak też jakichkolwiek argumentów za przekonaniem, że te zaplanowane mają lepsze wyniki w nauce, bardziej kochają rodziców czy choćby prowadzą szczęśliwsze życie...
Tak wiem, że takie myślenie dowodzi tylko tego, że jestem zacofanym, nierozsądnym i nieodpowiedzialnym katolem. Ale mam też nieodparte wrażenie, że, nie tylko w tej sferze, to, co najlepsze przydarzyło mi się (zostałem tym pobłogosławiony przez Boga) zupełnie nieplanowanie. I że gdybym żył według swoich własnych planów, a nie był otwarty na to, co jest darem zupełnie czasem niespodziewanym, to prowadziłbym dużo gorsze życie.
Tomasz P. Terlikowski
