A gdyby ministrowie rządu nie wiedzieli, czym się zająć, to nieodpłatnie (licząc na umorzenie jakichś mandatów za prędkość) przedstawiam listę propozycji.
1. Wszyscy wiemy, jak szkodliwe są sól i cukier. Można wręcz powiedzieć, że obie one są białą śmiercią. W związku z tym proponuje obłożenie ich 50 procentową akcyzą i jeszcze wyższym VAT-em, tak by Polakom żyło się zdrowiej.
2. Nadwaga (nie mówiąc już o otyłości, a wiem coś o tym) także jest niezdrowa. W ramach walki z plagą otyłości, która jak przypominają lekarze pochłania miliony ofiar, można by wprowadzić podatek od nadliczbowych kilogramów. Za każdy powyżej normy 5 procent dochodów. A dodatkowo mandaty czy domiary finansowe za przesadne obciążenie windy (jak to dobrze, że mieszkam na parterze). Wszystko oczywiście w imię walki o zdrowie.
3. Walkę z otyłością można by też kontynuować przez wprowadzenie kartek na żywność, z możliwością dokupienia (z akcyzą, VAT-em i innymi podatkami) ich za odpowiednią cenę w firmach wskazanych przez władzę. Miało by to skłonić otyłych (pozdrowienia!!!) do walki z własnym ciężarem.
Uzasadnienie dla tych światłych pomysłów, troszczącej się o swoich obywateli, władzy bez wątpienia, by się znalazło. Dziennikarze reżimowi (poza tymi, co sami mają taki problem jak ja) uzasadnialiby, że takie działania dają milionowe oszczędności NFZ, wydłużają życie obywateli, a wreszcie – co też nie jest bez znaczenia w sytuacji kryzysu – zwiększają dochody państwa. I wszystkim dzięki temu będzie się żyło lepiej.
Tomasz P. Terlikowski
