Pełna zgoda, co do tego, że państwu nic do tego, co ludzie robią pod kołdrą. W zasadzie może się ono nie zajmować także tym, kto z kim mieszka, i kto komu gotuje. Seks tym bardziej nie wchodzi w zakres jego zainteresowania. I właśnie dlatego nie powinno się ono zajmować rejestrowaniem (pod żadną nazwą) związków partnerskich (konkubinatów, życia na kocią łapę), zwanych także związkami nieformalnymi. Jeśli bowiem ktoś chce żyć w związku nieformalnym, to niech tak robi. Państwo nie powinno się w to mieszać. Pomysł rejestrowania związków nieformalnych byłby dopiero realnym zaglądaniem pod kołdry i formalizowaniem związków nieformalnych.

 

Jeśli ludzie chcą być ze sobą bez papierka, nieformalnie, to państwu nic do tego. I nie powinno ich w związku z tym rejestrować. A jak będą chcieli to zmienić, to zawsze mogą zawrzeć małżeństwo. Tyle, że wtedy będą w związku formalnym – uznanym przez państwo – a nie nieformalnym, który pozostaje tylko ich prywatną sprawą.

 

Tomasz P. Terlikowski