Dziś, razem z Machałą, będę uczestniczył w spotkaniu, poświęconym książce kard. Jorge Bergoglio i rabina Abrahama Skórki „W niebie i na ziemi”. I właśnie tam, prowadzący to spotkanie redaktor naczelny portalu naTemat.pl, chce mi zadać pytanie, czy papież jest heretykiem. Wszystko oczywiście z delikatną sugestią, że mi nie po drodze z nowym papieżem, i że pewnie jestem sam antypapieski.
A ja w duchu dialogicznym wyrażę, po takim zapowiedzianym przecież przez Machałę na naTemat.pl, pytaniu radość z tego, że wraca on do katolickiego języka, i ma odwagę pytać o to, czy ktoś jest czy nie jest heretykiem. Potem zadam mu sympatyczne pytanie, czy wie, co znaczy termin heretyk, a na koniec przypomnę, że to ktoś, kto odrzuca katolickie nauczanie w jakichś kwestiach. Z mojej lektury książek papieża i jego nauczania wynika zaś, że nic takiego o kardynale, a obecnym papieżu powiedzieć się nie da. Jest on całkowicie wierny doktrynie, którą przypomina bez najmniejszego zniuansowania. I dotyczy to zarówno kwestii aborcji, jak i antykoncepcji, eutanazji, kwestii społecznych. O dialogu międzyreligijnym czy osobach niewierzących też mówi pozostając wewnątrz szerokiego i różnorodnego nurtu katolickiego.Gdzie tu zatem powody do mówienia o herezji?
Machała, jak rozumiem, przeczytał tę samą książkę, więc wie, że pytanie o herezję, jest w tym kontekście idiotyczne (sam przyznaje, że nie ma w książce nic zaskakującego w przestrzeni doktryny). A jeśli jest zadawane to w konkretnym celu przeciwstawienia konserwatystów katolickich papieżowi, zbudowania wrażenia, że jak jesteś z Frondy, to zapewne nie po drodze ci z papieżem. Tyle, że to bzdura. Każdy biskup Rzymu jest dla mnie następcą św. Piotra i zastępcą Jezusa Chrystusa, każdemu winien jestem posłuszeństwo wiary i miłość, i oddanie. Franciszek jest moim papieżem i uważnie wsłuchuje się w to, co ma mi i Kościołowi do powiedzenia. W kwestiach doktrynalnych nie ma nic nowego w tych słowach, a przekładanie doktryny na praktykę życia i duszpasterstwa może wyglądać różnie, o czym przypomniał sam Franciszek w kazaniu skierowanym do przedstawicieli ruchów i wspólnot. Istotne jest tylko to, żeby nasz katolicyzm nie był bezobjawowy, nawet jeśli ową bezobjawowość próbuje się (moim zdaniem całkowicie nietrafnie) usprawiedliwiać wiernością duchowi papieża Franciszka.
Tomasz P. Terlikowski
