Pogrzeb Józefa Szaniawskiego stał się dzisiaj miejscem zachowań dość obrzydliwych. Wyklaskiwanie mówców, okrzyki „hańba, hańba” - nie powinny mieć miejsca w świątyni, a tym bardziej w trakcie mszy świętej. Pogrzeb nie jest miejscem i czasem na manifestacje polityczne, na prowadzenie partyjnej polityki. To moment, w którym modlimy się za zmarłego, polecamy go miłosierdziu Bożemu, a nie zajmujemy się oceną żyjących, czy wykluczaniem ich z modlitwy czy choćby wspólnoty pamięci.

 

I dlatego nie rozumiem ludzi, którzy zdecydowali się wyklaskiwać czy uniemożliwiać poinformowanie przez Jana Lityńskiego o tym, że prezydent Bronisław Komorowski zdecydował się przyznać Szaniawskiemu pośmiertnie krzyż kawalerski orderu Odrodzenia Polski. Mogę przyjąć argument, że msza święta nie jest najlepszym miejscem do informowania o orderach, ale w niczym nie zmienia to faktu, że jeszcze bardziej nie jest ona miejscem do wyklaskiwania czy manifestowania niechęci do kogokolwiek. S

 

Nie rozumiem tym bardziej, że proboszcz katedry warszawskiej przypominał o tym, że znajdują się w świątyni, czyli miejscu, w którym szacunek należy się każdemu. Jeszcze mocniej przypomniał o tym biskup Piotr Jarecki, pod koniec mszy świętej, odwołując się do kazania Benedykta XVI w Libanie, w którym papież przypominał, że fundamentem pokoju jest szacunek dla każdego człowieka. - To daje nam wiele do myślenia: że agresja, tym bardziej nienawiść, sprzeciwiają się prawdzie wiary i tę religijność autentycznie wypaczają. A człowiek, każdy człowiek, nawet ten, który by się z naszymi poglądami absolutnie nie zgadzał, nawet ten, który by trwał w błędzie - nosi w sobie obraz Boga, obraz Stwórcy. Błąd należy nienawidzieć, nawet najbardziej błądzącego człowieka - trzeba kochać. I to jest znak rozpoznawczy chrześcijaństwa, na który muszą się wszyscy nawracać - i biskup, i kapłan, i człowiek świecki – mówił biskup.

 

Niestety nasilająca się walka polityczna sprawia, że powoli zatracamy zdolność zrozumienia, że chrześcijaństwo nie jest postawą partyjną, że świątynia i Eucharystia nie są miejscem do manifestacji i wieców partyjnych, i przekształcamy nawet rzeczy święte w profaniczne narzędzia prowadzenia polityki. Niewiele ma to wspólnego z chrześcijaństwem, a do tego niszczy Kościół, który ma być wspólnotą grzeszników, otwartą na ludzi różnych dróg i poglądów, a także przyciągającą tych, którzy są na zewnątrz. Okrzykami, wyklaskiwaniem raczej tego nie zrobimy...


Tomasz P. Terlikowski