Wiem, że jestem monotematyczny, ale trudno nie zadawać takich pytań. Narodowy Dzień Życia ma sens, jeśli rzeczywiście przygotowuje nas on do obrony życia, do służby życiu. Jeśli staje się okazją do mówienia o rzeczach poważnych i na poważnie. I tak, na szczęście, jest w tym roku. Ruchy pro life (nie wszystkie, bo niektóre są zadowolone z kompromisowych rozwiązań, które kosztuje życie około 500 osób rocznie) przygotowały projekt obywatelski, który zmierzać ma do całkowitego zakazu zabijania w Polsce. I właśnie w tym tygodniu można pod nim składać podpisy.
Zachęcam wszystkich ludzi, którym życie jest drogie, którzy rzeczywiście chcą uczcić Narodowy Dzień Życia, do podpisywania się pod tym projektem. On może sprawić (szczególnie jeśli potem naciśniemy odpowiednio mocno posłów, by wiedzieli, nad czym głosują), że Polska przestanie być krajem zalegalizowanego bezprawia i że wycofa się z „kosztownego” kompromisu. Mam szczerą nadzieję, że w tym dziele będą nas wspomagać duchowni i biskupi i że uda nam się w roku beatyfikacji doprowadzić do całkowitego zastopowania legalnego zabijania nienarodzonych w Polsce.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

