Ojciec Euteneuer nie był pierwszym lepszym duchownym. To kapłan, który był na pierwszej linii frontu w obronie życia nienarodzonego i w walce ze Złym (nie mam wątpliwości, że walka o życie jest także wielką walką duchową, więc w obu tych kwestiach walczył on z tą samą siłą). Znany, odważny, zaangażowany. I nagle okazuje się, że upada…
Nie ma w tym w istocie nic dziwnego. Tacy jak on zawsze są na linii strzału Złego. On chce ich zniszczyć i wykorzystuje każdą najmniejszą słabość, najmniejsze zaniedbania, najmniejszy wyłom i atakuje z całą pasją. Niszcząc, albo przynajmniej próbując to zrobić, tych, którzy z nim walczą. I dokładnie taki atak został przypuszczony na o. Euteneuera. On w tym starciu przegrał, ale ostatecznie wygrał. Ale jeśli zabrakło mu siły w starciu, to także dlatego, że za mało się za niego modliliśmy.
Modlitwa za tych na pierwszej linii frontu: kapłanów, egzorcystów, obrońców życia jest naszym obowiązkiem. Bez niej oni nie wytrwają. Atak, jaki jest na nich przeprowadzany, nie jest tylko atakiem doczesnym. Nie tylko media, postępowe elity, autorytety robią wszystko, by ośmieszyć czy spostponować tych, którzy mają odwagę mówić prawdę. O wiele istotniejsza jest walka duchowa. Zły tylko czeka na najdrobniejszy błąd, by zniszczyć ich pracę. A naszym zadaniem jest otoczyć ich taką modlitwą, takim pancerzem z naszego duchowego zaangażowania, by nie znalazł on tej małej przestrzeni, w którą może uderzyć.
Jeśli tej modlitwy zabraknie – to oni przegrają. Zabraknie im siły, potkną się. Pamiętajmy o tym w czasie naszych modlitw. Ci na pierwszej linii frontu potrzebują tej modlitwy. My możemy być ich zapleczem! A nawet mocniej: my musimy być ich zapleczem, bo bez nas oni zwyczajnie nie dadzą sobie rady!
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

