Minister Kopacz w rozmowie z Radiem Plus Radom stwierdziła, że problem aborcji został już uregulowany. Jej zdaniem obecna ustawa, która pozwala na zabijanie dzieci chorych do 24 tygodnia ciąży, jest wyrazem „szerokiego konsensusu z udziałem czynnika społecznego, medycznego i kościelnego”.
Problem z tą wypowiedzią jest tylko taki, że jest ona całkowicie nieprawdziwa. Kościół nigdy nie zaakceptował zabijania osób niepełnosprawnych, z nieodpowiednim pochodzeniem. Nie ma także zgody na to, by zabijać dzieci kobiet, których zdrowi może zagrażać ciąża. I gdyby Ewa Kopacz zechciała zapoznać się z dokumentami Kościoła, to by o tym wiedziała.
Ale w jej przypadku przydatne byłoby również zapoznanie się z konstytucją. Ta bowiem jednoznacznie zakazuje dyskryminacji niepełnosprawnych. A trudno o większą dyskryminację, niż uznanie, że człowieka można – zgodnie z prawem – zabić, jeśli jest niepełnosprawny właśnie. Tego typu prawo jest sprzeczne z zasadami polskiej konstytucji i powinno być błyskawicznie zmienione. Lekarz zaś, podobnie jak minister zdrowia powinien mieć zwyczajnie świadomość, że jego celem nie jest likwidacja chorych, a ich leczenie. No chyba, że w imię szerokiego kompromisu pani Kopacz zdecyduje się przekwalifikować na ministra śmierci, bo ze zdrowiem aborcja nie ma nic wspólnego.

